#depresja #zalesiena start chce przeprosić, że wylewam swoje problemy na was.Ponad pół roku temu miałem tragiczny okres przez moje decyzji, sporo zmian i upadłem po raz pierwszy. Czułem się tragicznie i za namową znajomych poszedłem do psychiatry, dostałem leki, które brałem 3 Msc i nic nie dały, później zwiększona dawka, dalej nie działa, teraz zmniejszona dawka + dorzucone coś na ADHD (w międzyczasie zrobiłem diagnozę i wyszło, że jest dość intensywne w moim przypadku).Jem te tabletki dzień w dzień i mam wrażenie ze nic się nie zmienia. Lekarz nic nie zmienia, tylko mówi, aby dać szanse. Ten weekend był tragiczny, zamiast wyjść do ludzi na weekend zostałem w łóżku z myślami rezygnacyjnymi, odrzuciłem od siebie wszystkie bliskie osoby, które chciały pomoc.... mówiłem rzeczy, których nie chciałem mówić. Jest mi z tym źle, chodzę do pracy i siedzę i robię 10% moich obowiązków, pewnie niedługo się pożegnamy jak zobaczą jak bardzo w tyle z robotą jestem. Nie jestem w stanie sam sobie pomoc, zacząłem chodzić na siłownie za poleceniem psychoterapeuty, ćwiczę regularnie, ale zero fanu z tego mam, robię to, bo czuje się dobrze jak jestem zmęczony. Nie potrafię realizować swoich celów i założeń, do tego zbliżają się święta, czas rodzinny, który w moim przypadku niczym innym jak wyzwaniem, z którym mierze się od kilkunastu lat. Miałem w bliskiej rodzicie próby samobójcze i okres świat to dla mnie okres tych wspomnień. Myślę ze to 10% tego co chciałem napisać, ale po prostu mi się już nie chce na ten temat myśleć i idę się położyć....Coraz bardziej skłaniam się ze depresja to błędna diagnoza i mam jakiś stan psychozy czy dwubiegunową... ale nikt tego nie potrafi zdiagnozować

