Jestem osobą, która bardzo się stara w związku, organizuje czas, pamięta o wszystkim, taka od ogarniania życia. Dzisiaj pokłóciłem się o to z dziewczyną, bo twierdzi że ja się przypierdalam do niej często. Na mój argument, że chcę żeby nasze wspólne życie wyglądało lepiej, odpowiedziała, że jej życie było ok zanim się poznaliśmy i mam jej nie zmieniać. Zgadzam się z nią w stu procentach, tylko ja zawsze daję z siebie sto procent w związku i bardzo demotywują mnie takie słowa. Nie uważam żebym się jakoś szczególnie przypierdalał rzeczami typu: wyrzuć truskawki z lodówki bo zgniły(jej mieszkanie). Odechciewa mi się teraz dla nas starać i organizować nam czas. Co do niej, to jest super dziewczyną ale zero planowania w życiu do tego stopnia że nie ma czystych ręczników, nie ma co jeść bo nie zrobiła zakupów itp. Więc ja już wcześniej robię zakupy by nie doprowadzić do takiej sytuacji lub biorę składniki od siebie z domu... No i po słowach, że ja się przypierdalam i nie jestem jej zbawcą na mój argument, że chcę by żyło nam się lepiej a nie bylejak trochę mi się przykro zrobiło. Jak się w coś angażuję, to na sto procent, gdyby to był szon tinderowy to co innego. Spotykamy się od 6 miesięcy. Co wy o tym sądzicie? Przypierdalam się czy nie?#logikaniebieskichpaskow #zwiazki #logikarozowychpaskow

