Czy ja jestem chory psychicznie? Jeśli chodzi o relacje z ludźmi jestem totalnym mentalcelem, nigdy nie miałem dużej ilości znajomych, byłem w dwóch związkach z czego jeden udany, drugi z tindera = nieudany, okazało się, że laska siadała na większą ilość kutasów w życiu niż nie jeden widział na filmach pornograficznych co w moich oczach skreśliło ją jako możliwość na związek, a mimo wszystko bardzo przeżywałem to jak można doprowadzić do czegoś takiego i tak się nie szanować. Zdarzyło mi się, że miałem tzw ons o dziwo pomimo mojego spierdolenia wygląd wystarczył. Po takim czymś przez jakiś czas czułem się jak król życia żeby za 5 minut się popłakać jak dziecko bez powodu dlaczego tak wygląda to wszystko, tęsknie strasznie za moją pierwszą relacją w której czułem się sobą nie musiałem nikogo udawać (dynamicznego samca alfa). Od rozstania z pierwszą kobietą mam wrażenie, że mam totalną depresje przeplataną z dniami w których czuje, że jest zajebiście i zaczyna się układać zawsze szybko weryfikuje mnie rzeczywistość i wracam do overthinkingu na różne tematy np. że za mało zarabiam, że jestem strasznie samotny, że prowadzę strasznie nudne życie. Próbuje to zmienić, ale jak siadam do czegokolwiek nie potrafię się w żaden sposób skupić na tym co robie, mało tego mam wrażenie, że mam straszne dziury w pamięci, nie pamiętam dokładnie co robiłem dzień wcześniej, a nawet kilka godzin wcześniej mój umysł jakby wymazuje szczegóły, jakby ktoś mnie poprosił żebym opisał co robiłem skończyłbym tą opowieść w 1-2 zdań. Jest to mój straszny kompleks, który też blokuje mnie przed chęcią poznawania innych kobiet, bo o czym z nimi gadać skoro ja jestem tak spierdolony, że nie potrafię nic ciekawego powiedzieć. #tinder

