Wszyscy którzy odpuszczą sobie alkohol, zawsze to sobie po jakimś czasie chwalą, zawsze jest duo plusów i tak dalej. A u mnie jest upełnie odwrotnie. Nie pije już ponad rok. Energii nie mam nic, praca tak mnie denerwowała, że się zwolniłem i poszedłem robić na niższe stanowisko za dużo niższą kasę. Znajomi śmieszkowali, ucięli kontakt, nawet ojciec sobie śmieszkował, a mi też nie było wygodnie wychodzić i patrzeć się w ścianę. Nie byłem nigdy jakimś kozakim od rozmów, ale po alko to szło bardzo dobrze i to było normalne dla mnie. Pieniędzy nie oszczędziłem nic, wydaję nawet więcej, głównie na jedzenie bo nie chce mi się gotować (a kiedyś gotując po piwku czy drinku robiłem takie rzeczy w kuchni, że znajomi brali ode mnie catering na wizytę teściów czy rodziców), zdrowia nie poprawiłem bo nie miałem z nim problemów i nie suchudłem bo nie miałem z czego. Ogólnie nudzę się strasznie, leżę po pracy, nie chce mi się nic, spie dużo gorzej, budzę się po 5-6h, a po alko zawsze w weekend leżałem w łóżku z 14 godzin i to był taki raj, że odsypiałem cały tydzień i miałem baterię na maxa.Czy piłem dużo? Ciężko powiedzieć. Jak pisałem kiedyś na wykopie o tym to każdy mi gadał, że alkus jestem, a to, że nie leżę z oberwanym filmem i mam pracę niczego nie zmienia. Piłem od osiemnastki. Praktycznie co weekend, ale tak jak napisałem wyżej, bez zgonów, rzygania, krzywych akcji, bójek itp. Oczywiście zdarzały się weekendy, że nie miałem z kim wyjść czy miałem jakiś obowiązek typu być kierowcą czy studia zaoczne i wtedy kompletnie nie miałem żalu, że się nie napiję. W tygodniu czasem sobie jakiegoś drinka zrobiłem czy wypiłem max piwo. Ale to też rzadko.I tak sobie żyłem przez prawie 15 lat (jestem po 30tce). Moi znajomi dalej piją tak samo jak ja, mają rodziny, domy, pracę. Moj ojciec też prowadzi taki tryb życia, a jest to człowiek wykształcony, wykłada na uczelni, ma wiele publikacji, dobrą pracę na wysokiem stanowisku. Przychodzi weekend to wpadają znajomi albo on do nich, wódeczka, whisky, piwko. Żadnego upijania się do porzygu, agresji, sam pozytywny vibe, drogie alkohole, festiwale piwne, zwiedzanie destylarni w Szkocji. Takie klimaty. Coś wypada w weekend to nie pije i już.No i tera pytanie kiedy mi się poprawi? Jeszcze rok dorzucić czy jak?#alkohol #alkoholizm

