Niczego nienawidzę tak bardzo jak to, że jestem oceniany przez pryzmat bycia jedynakiemNie wiem skąd się wzięło, że jedynak ma cudowne życie. Moich rodziców przycisnęła rodzina aby się w końcu hajtnęli. Nie pasowali do siebie totalnie a co gorsza wypchnęli na świat jednego gówniarza-mnie. Nie miałem czasu nacieszyć się tą mistyczną miłością rodziców jedynaka bo przez całą moją młodość tylko się kłócili i awanturowali. Nie wiem jak wygląda miłość, bliskość czy partnerska czułość bo nigdy jej nie widziałem oprócz filmów. Wiem tylko, że każdy problem jaki spotykam zawsze znajduje się wyłącznie na mojej głowie i wiem jak to jest być przytłoczonym przez problemy nie mając żadnego wsparcia. Dlatego zwykle to ja jestem pierwszym, który rzuca się na pomoc innym bo wiem jak to jest jej się nigdy nie doczekać.Przyzwyczaiłem się egzystować tylko sam ze sobą a w połączeniu z wypaczoną psychiką przez destrukcyjną relację rodziców prawdopodobnie już nigdy nie naprawię się aby znaleźć sobie partnerkę. (Przynajmniej błędy nie zostaną powielone)Zawsze widzę te opadające szczęki gdy ktoś znajomy słyszy, że jestem jedynakiem. To zdziwienie, że jedynak jest, pomocny i myśli o innych wywołuje zwarcia w ich mózgach. Mimo to, nie umieją myśleć inaczej i dalej bazując na stereotypach zaczynają tworzyć samospełniajacą się przepowiednię, gdzie będą wyszukać we mnie wszystkie drobne nuanse aż skompletują je w całość, kreując obraz w głowach gdzie nie da się mnie lubić.#zalesie #przegryw

