Razem z różową jesteśmy razem od dwóch lat, oboje jesteśmy krótko przed trzydziestką. Przed nią byłem w jednym długim związku, ona miała przede mną kilkoro chłopaków, z tego co mi opowiadała. No właśnie... Tylko pomimo tego, że jesteśmy ze sobą już bardzo długo, wciąż między nami do niczego nie doszło. Ona twierdzi, że chce czekać do ślubu, mówiła jednak, że z poprzednimi partnerami często eksperymentowała (i docelowo ze mną po ślubie też będzie). Tyle, że ja czuję się jak gówno, kiedy muszę się starać i zabiegać latami o coś, co w momencie jej prime time Chady miały za darmo. Według niej przeszłość się nie liczy, bo jest teraz ze mną i to ze mną chce budować związek, ale jestem po prostu zazdrosny o to, że oni mogli korzystać do woli z dziewczyny, na której mi naprawdę zależy. Poniżej screen z naszej dzisiejszej rozmowy. I wiecie co? I jest mi po prostu, kurde, przykro.

