Czy tzw. presja społeczna jest dzisiaj rzeczywistym problemem? Co chwilę czytam, że ktoś się boi co inni pomyślą, w pracy, prywatnie, w rodzinie, wśród znajomych. A z tego co obserwuję niemal wszyscy mają wywalone na wszystkich, może poza naprawdę najbliższymi pojedynczymi osobami. W szczególności w miastach. Ludzi nie obchodzi gdzie pracujesz, jak się ubierasz, z kim sypiasz, z kim się kolegujesz, jak spędzasz wolny czas, tak naprawdę nic co ciebie dotyczy. Tymczasem jak wspomniałem, w internecie (na wykopie też) ludzie piszą, że czują się pod presją innych, że często to ich blokuje, że nie są szczęśliwi i że chcieliby mieć święty spokój od innych. Jak dla mnie to ten "święty spokój" jest dzisiaj stanem defaultowym i naprawdę nic nie trzeba robić, żeby go osiągnąć. #niewiemjaktootagowac #przemyslenia #oswiadczenie

