Jak zacząłem dorastać to poczułem zew hormonów i nie mogłem myśleć o niczym innym jak o tym, żeby być w związku. Dodatkowo miałem chujowe dzieciństwo, więc bardzo chciałem, żeby ktoś się mną zainteresował i mnie pokochał.W pewnym momencie zrozumiałem, że to jest ogromny blef. Hollywood sprzedało nam wizję szczęśliwej rodziny, a rzeczywistość wcale taka nie jest.Po pierwsze, im bardziej masz wykształconą własną osobowość, im bardziej odbiegasz od normy "lubię oglądać mecze piłki nożnej oraz przeglądać otomoto", tym mniejsze masz szanse na poznanie kogoś, kto byłby twoim przyjacielem. Ci ludzie, którzy dzielą z tobą zainteresowania i styl życia, praktycznie zawsze dzielą aby małą część, a nie większość. Obrazek "wpadliśmy na siebie w markecie i okazało się, że lubimy mieć taką samą temperaturę w mieszkaniu oraz śpimy od 3:00 do 11:00" to fantazja, pornografia emocjonalna.Po drugie, w świecie randkowania ludzie ciągle się wykorzystują. Widzisz osobę atrakcyjną i idziesz zagadać, no bo może się uda. Ta osoba pobawi się tobą pięć minut i cię zostawi, bo tak naprawdę cię nie potrzebuje. Szuka kogoś na swoim poziomie, a nie kartoflanej mordy. A dlaczego zagadałeś do atrakcyjnej osoby? No bo bądźmy szczerzy, ale wcale nie chcesz codziennie rano budzić się i patrzeć na kogoś, kto cię nie pociąga.Nie mówię, żeby całkowicie zrezygnować z randkowania, tylko żeby podejść do tego jak do hazardu: żeby wygrać trzeba grać, ale przepierdolenie oszczędności życia na automatach to nie jest mądra inwestycja. Po prostu zrozum, że twoje szanse na stworzenie udanego związku są niskie, i jeżeli chcesz wymaksować ilość szczęścia w życiu, to musisz go poszukać gdzie indziej. Idź pobiegać, weź kredyt, zacznij ćpać, pojedź na konwent anime, co tam lubisz, ale nie skupiaj całej energii swojego życia akurat na tej rzeczy, która ci nie wychodzi.#zwiazki #takaprawda #logikarozowychpaskow #logikaniebieskichpaskow

