czesc, ogólnie pół roku temu zmieniłem prace, na gorszą. Zarabiam poniżej najniższe, bez urlopu, bez niczego, przez ostatnie 5 wypłat najwięcej dostałem 3200 XD ale do rzeczy. W poprzedniej firmie zostałem chujowo potraktowany przez szefową, dlatego się zwolniłem. Ogólnie z szefem mam dobry kontakt do dzisiaj, z pracownikami też trzymam jakiś tam kontakt, jak tam wpadnę to zawsze jest o czym gadać. W tamtej firmie zarabiałem 4500/5000zł na rękę, także różnica spora, plus płatne urlopy, premie itp. Teraz to w sumie żyje z oszczędności, które zgromadziłem pracując tam. Z końcem lipca odchodzi jeden pracownik i poważnie myślę nad tym, czy nie wrócić. Ogólnie tamta praca zniszczyła mnie trochę psychicznie bo to praca z klientami, ale myślę, że kilka miesięcy chyba pociągnę bez problemu. Trochę też duma mi na to nie pozwala, bo z dobre dwa lata odchodziłem i odejść nie mogłem no i mówiłem, że nie żałuje, no ogólnie nie żałuje tylko hajsu brak. Wracać tam? #praca

