Chyba pisze ten wpis tylko po to, żeby się wygadać i z siebie wyrzucić to co we mnie siedzi. Od dziecka byłam wycofana, cicha, płaczliwa, wystraszona ludzi i lękliwa. Przez to uciekałam od życia, bałam się próbować, szłam zawsze łatwiznę, bo byłam przerażona. Nie chciałam się wychylać, a okres gimnazjum, liceum i studiów kojarzy mi się jedynie z okresem depresji, wielkiego smutku i alienacji. Bałam się myśleć o przyszłości, żyłam bez celu i z ogromnym poczuciem niesprawiedliwości. Miałam tak odkąd pamiętam. Dziś odczuwam tego skutki i jako prawie 28 latka nie mogę sobie z tym poradzić. Chociaż jestem zupełnie innym człowiekiem, z innym podejściem to nie mogę poradzić sobie z przeszłością. Z tą wiedzą i podejściem co mam dziś wszystko mogłoby wyglądać zupełnie inaczej. Chciałabym przytulić małą siebie i jedyne co jej powiedzieć to: odwagi. Moi rówieśnicy zakładają rodziny, kupują mieszkania, a ja mam ochotę cofnąć się do liceum i pokierować swoim życiem zupełnie inaczej. Boli mnie to fizycznie i czuję, że jest już za późno na zmiany, na to żeby dogonić innych, zwłaszcza że z tyłu głowy mam popełnione błędy. Nie oczekuję niczego, po prostu chciałam się wygadać. #depresja #zalpost

