Zainstalowałam dzisiaj tindera po raz pierwszy i po paru godzinach usunęłam.To raczej nie dla mnie, bo to tylko platforma do ruchania.Nie szukam ładnego chłopca na wieczór, tylko kogoś na stałe. I tu od razu uprzedzę przegrywów, że nie nigdy nie szalałam na karuzeli, nigdy nie szukałam nikogo na pokaz i mimo, że już blisko do 30 lat, tak byłam tylko w 2 związkach i nic na boku.Przeraża mnie na platformie to, że muszę zdecydować po 1 zdjęciu i krótkim opisie, kto się zaliczy, a kto nie. Być może odrzucam kogoś fajnego, bo jego profil jest niepełny, słaby itp.Zdjęć wrzucać nie mam zamiaru, ale wykopki by oceniły na max 3/10 więc nie mam podejścia do płodnych, ładnych, przebojowych Juleczek. Przebojowość to dla mnie obcy świat. Nigdy nawet w klubie nie byłam (a nie, byłam raz jak miałam 6 lat i mama mnie po pietruszkę wysłała, a ulubiony warzywniak na klub przerobili - musiałam tym gościom zrobić dzień jak wpada dzieciak i pyta czy mają pietruszkę xD).Poza tym przeraża mnie zawiązywanie nowych znajomości, zwłaszcza, że w wiadomo jakim celu, nikt tam kolegów i koleżanek nie szuka.Trzeba chyba się poddać, bo poza marketem i pracką nigdzie nie wychodzę, to z nieba nic nie spadnie.Oczywiście, nie mówię, że nie ma facetów - są, ale jednak ja też mam swoje "specyficzne" wymagania i w sumie wolę już chyba być sama niż je obniżać. Też np bym nie chciała się związać z kimś kogo interesują, bądź interesowały przelotne związki skupione na seksie.#zwiazki #logikarozowychpaskow

