wiecie dlaczego w wiekszosci zwiazki z pannicami z #tinder sa z gory zkazane na porazke? to proste, nazywam to tzw. syndromem sklepu z pełnymi półkami. wyobrazcie sobie ze wchodzicie do pieknego sklepu zatowarowanego pod korek, wszystkie regały są pełne produktów, roznych (roznego koloru, przeznaczenia, niektore wydaja sie byc idealne, niektore maja wady) mozecie chodzic, wybierac, ogladac ale finalnie mozecie zabrac tylko 1 produkt. Wybieracie ten ktory wydaje sie wam najlepszy ale z czasem zaczynaja wychodzic jego wady, a to cos zaczyna sie psuc, a to ksztalt nieodpowiedni itp. po czasie chcielibyscie znow wrocic do tego sklepu, ten 1 produkt najchetniej wywalic i znow moc przebierac w pelnych polkach i nauczeni tym pierwszym zlym wyborem juz teraz go nie popelnic. i tak drugi, piąty dziesiaty raz.tak wlasnie wiekszosc kobiet podchodzi do sprawy. pozornie dostaja tam gigantyczna dawke atencji, moga wybierac i przebierac. jak juz wybiora i zaczynaja sie spotykac to z czasem zauroczenie mija, motylki wyfruwaja z brzucha i robi sie niefajnie. a z tylu glowy mysl ze wystarczy znow zainstalowac apke i miec nowy swiezy wybor. przerabialem to kilkukrotnie, znajomi rowniez. baba sie nie dziwie - z matematycznego punktu widzenia czy biorac pod uwage teorie gier - robia rozsadnie, szukaja mozliwie najlepszego samca, ktory dostarczy odpowiednie zasoby do zaspokojenia potrzeb, jak znajda na odpowiednim poziomie to apetyt rosnie i fajnie by bylo cos dorzucic (np. +10cm wzrostu, lub jedno zero do zarobkow miesiecznych). no i tak to sie kreci. zawsze bedzie ktos lepszy, bogatszy, przystojniejszy, wyzszy.

