Dobija mnie moje 0 libido, bo wzbudza we mnie dużo frustracji. Z natury miałam wysokie potrzeby, ale z czasem zaczęłam mieć jakieś problemy hormonalne - po wielu badaniach wykonywanych regularnie nic nie wyszło. Wszystko w funkcjonalnej normie konsultowane z endokrynologiem i ginekologiem, ale jednak w ciągu 1,5 roku moje libido spadło do totalnego zera plus inne objawy bardziej w strone hormonów. Wykluczone PCOS, endometrioza.Mój partner "na szczęście" ma problemy z tą sferą, ale akurat bardzo lubi mnie zabawiać i czuje z tego satysfakcję. Mimo moich setek odrzuceń dalej mu się chce.Ale ja nie umiem się zmuszać, bo jego pieszczoty albo mnie łaskoczą, albo zwyczajnie nie są przyjemne. Z jednej strony totalnie tego nie potrzebuję, ale z drugiej mnie frustruję, że nie mogę czerpać przyjemności z takiej podstawowej czynności. Nikt z lekarzy nie może mi pomóc, bo to "problem", a nie problem, a ja nie umieram. Wyniki są dobre. Także dodatkowo kijowo się czuję, że z tego robię problem, choć bez seksu można normalnie żyć.Dodatkowo nie interesują mnie inni ludzi pod względem seksualnym. Ciężko mi nawet ocenić atrakcyjność, bo mnie nic nie interesuje. Sama też nie mam potrzeby być seksowną dla swojego chłopaka, bo nie czuję większego sensu, z racji tego, że nie mam potrzeby dotyku, pocałunku, ani nic innego.Chciałam się tylko wygadać, bo nic innego nie pozostało. Może ktoś miał taki problem?#seks #zwiazki

