Dużo jest głosów na mirko straszących tym, jakie rządy (dotychczasowej) opozycji będą straszne i że jak się wszyscy na nich przejadą, jak się Tusk odbije czkawką. Tylko szczerze mówiąc, chyba mało kto jest mocno zapatrzony w nową władzę, tak jak zapatrzeni (zaślepieni) są zagorzali wyborcy PiSu. Poprawcie mnie, jeśli się mylę, ale zdaje się, że ta mobilizacja wyborcza wynikała w dużej mierze z chęci odsunięcia PiSu od władzy, a nie wyniesienia Tuska na piedestał. Wielu mirków zapowiada, jak to będzie wypominać niebawem nam (głosującym na opozycję) słabe rządy KO i spółki. Serio myślicie że to będzie nasza porażka i argument za tym, że powinniśmy byli wybrać PiS? Nie, nie będzie. Bo tak jak wyżej napisałem - nie głosowaliśmy z miłości do KO/TD/Lewicy (może niektórzy, ale nie większość), a przede wszystkim z obawy, co się stanie z tym państwem, jeśli nie odsuniemy PiSu od władzy. Oczywiście wspaniale by było, gdyby rządy KO okazały się świetne, ale nie ukrywajmy, nie ma na to za wielkich szans (a powodów jest wiele, łącznie z tym, jakiego mamy prezydenta, jaki bałagan po PiSie, jaka krucha i nietrwała może się okazać koalicja z Lewicą, jakie ciężkie nastały czasy pod wieloma względami i długo by tak wymieniać). Mimo wszystko głosowanie na KO/TD było jedynym sensownym wyborem dla wielu z nas. Dlatego przepełnieni bólem czterech liter PiSowcy i Konfiarze - jeśli będziecie wytykać nowym rządzącym ich nieudolność, wpadki itd., to nie czujcie się w żaden sposób lepsi, bo my zapewne będziemy robić to samo, będziemy patrzeć władzy na ręce. Nie znaczy to jednak, że "trzeba było głosować na PiS" - nie, trzeba było ratować Polskę, a na ten moment oznaczało to głosowanie przeciwko PiSowi, pełnemu kolesiostwa, populizmu, afer, hipokryzji, reżimowości i propagandy. #bekazpisu #wybory #polityka

