#inwestycje #nieruchomosciSprawa wygląda tak, że za chwilę odziedzicze mieszkanie po babci w powiatowym. Mieszkam 200km dalej i tam jest raczej umieralnia, choć o dziwo istnieje rynek wynajmu. Wartość tego mieszkania to jakieś 650k, ale żeby faktycznie to sprzedać to zapewne 600. Myślałem żeby to sprzedać i dobrać kredo i kupić w moim wojewódzkim mieszkanie na wynajem. Mam ok. 200k oszczędności, a sensowne mieszkania zaczynają się w okolicach bańki. Sam mam już prawie spłacony kredyt na swoje mieszkanie.Druga opcja: zostawić to i dać jakiejś firmie pod wynajem, ale zysk z tego będzie raczej niewielki a wartość nieruchomości raczej spadnie w czasie.Trzecia: sprzedać mieszkanie babci, swoje (razem jakieś 1,4kk) i kupić dom.Mam 36 lat, brak żony i dzieci, stała praca.Tak wiem, bańka pęka i za chwilę mieszkania będą w cenie parówek z biedronki xD ale skupmy się na chwilę na rzeczywistości a nie marzeniach spadkowiczów.Co począć?

