Mój facet to bluszcz? Trochę denerwuje mnie jego podejście. Może nawet męczy. Chociaż problem dotyczy tylko dodatku do życia to widzę coś niepokojącego.Chodzi o wakacje, wyjazdy. Planował późne wakacje ale wyszło tak, że ja nie mogę jechać. Powiedziałam, że sytuacja się zmieniła i żeby jechał (ma z kim, odpadłam tylko ja). On nie pojedzie. Ja nie widzę w tym żadnego sensu bo przecież nic mi się nie stanie a on mógłby odpocząć. Przecież nie jesteśmy zrośnięci.Chciałam pojechać na weekend z koleżankami i on miał z tym problem. Dużo wcześniej też dostałam propozycję babskiego wyjazdu na kilka dni i to w gronie raczej starszym, ja byłabym najmłodsza. Ciotka i matka mojej koleżanki, wiecie plaża, jedzenie i spanie do oporu. Też był wielki problem… ostatecznie ze wszystkiego rezygnowałam i to był chyba błąd. Czy związek oznacza, że życie poza się kończy? Dla mnie to jest chore. Takie trzymanie się na smyczy. Nie wiem może to obawy, brak zaufania? Tylko, że taki związek dla mnie nie ma sensu. Próbowałam dyskutować o co chodzi ale otrzymałam tylko śliskie wyjaśnienia, że o nim nie pomyślałam.#zwiazki

