Witam wszystkich,mam problem i nie wiem za bardzo co zrobić.Mam małego synka <1r.ż. i żonę. Mieszkamy w Warszawie w 2 pokojowym mieszkaniu (należy do jej rodziców). Mi się tu podoba ale żona strasznie ciśnie żeby kupić coś nowego. Mimo że oboje dosyć dobrze zarabiamy to wciąż przy dzisiejszych cenach byłoby to równoważne z kredytem na kilka lat. Ogólnie nie miałbym temu nic przeciwko, gdyby nie to że ... boję się wojny.Oglądam/czytam Bartosiaka i mimo że znany jest ze swojego czarnowidztwa to jednak najnowszy wywiad na yt z szefem BBN mnie przestraszył, bo trochę potwierdził scenariusz wojny. Wprost powiedział że Rosja kupuje złoto i buduje 2 milionową armię po to żeby atakować a nie się bronić. Zakredycanie się pod korek i pozbywanie wszystkich oszczędności w takiej sytuacji gdzie potencjalnie za 2 lata będę musiał stąd uciekać wydaje mi się mało rozsądne. Oczywiście ona ma dość mojego czarnowidztwa i straszenia wojną. Też to rozumiem, bo jest szansa że nic się przecież nie wydarzy, a lata przelecą. Co byście zrobili ?#wojna #nieruchomosci #kiciochpyta #programista15k

