Jak żyć, skoro mając blisko 100k na wklad własny i robotę w kołchozie za 4k, nie stać mnie na wziecie kredytu na mieszkanie i normalne miejsce parkingowe (a nie jak beduin rywalizować z sąsiadami pod blokiem) w mieście wojewódzkim 300k... Obecnie siedzę na pokoju w studenckim mieszkaniu i się zastanawiam, czy nie pierdolnoc tego wszystkiego i wyjechać za granicę. Robiłbym pewnie w jakimś niskokwalifilowanym fachu i żył na podobnym poziomie co teraz, ale przynajmniej z lepszą wypłatą. Po śmierci dziadka więzi rodzinne się rozpadły i kontakt utrzymuje wyłącznie z matką jako tako, więc tu nic a nic mnie nie trzyma.#przegryw #nieruchomosci

