wszechstronny-strateg-49 pisze:
Byłam w czymś podobnym.Życzę Ci szybszego oświecenia, bo na mnie spłynęło późno.Związek buduje się we dwójkę. Chociażbyś góry chciała przenieść to jeśli on nie stara się, to przyjdzie moment gdzie będziesz się czuć oszukana i wykorzystana. Nawet jeśli robisz teraz to z uśmiechem na ustach.Będziesz rozmawiać, bo komunikacja to podstawa - on będzie wyrażał chęć poprawy, wylewał szczere łzy ale nic się nie zmieni lub zmieni góra na 3 dni, a później będzie dawał litanię powodów czemu to nie jego wina i będziesz chciała w to wierzyć.Będziesz pytać tu na wykopie coraz częściej anonimy i będziesz brnęła w ideały o kochaniu za charakter i wspieraniu się. Intuicyjnie wiesz, że coś jest nie tak i nie będziesz nic mówić rodzinie, aby nie odwodzili cię od związku, tylko będziesz szukać recepty której nie ma tutaj, łudząc się, że da się to rozegrać nie odchodząc.W takiej sytuacji on stopniowo będzie cię ciągną w dół, stopniowo zaczniesz się izolować od ludzi i nawet nie zorientujesz się kiedy ale obudzisz się sfrustrowana - bez znajomych, z ograniczoną realizacją pragnień bo on przejadał Twoje pieniądze, z potrzebą posiadania mieszkania i zdasz sobie sprawę, że sama nie dasz rady, bo on jest kulą u nogi - przez większy metraż, którego druga osoba wymaga i przez to, że figurujesz dla banku jako osoba utrzymująca dwie osobu.Przyjdzie moment gdzie będą ci po głowie chodzić dzieci i stwierdzisz, że to nie to - biologicznie jesteś zależna w takich momentach od niego i musisz czuć się bezpiecznie, a od takiej osoby nie otrzymasz wsparcia, a i w sumie będziesz musiała opiekować się drugim dzieckiem.Doradzam iść na terapię TOBIE, odbudować swoją wartość siebie i umiejętność stawiania granic. To się wypali, a jakiś dziwny schemat pozornego poczucia bycia kochaną, potrzebną i akceptowaną pewnie każe Ci w tym siedzieć. Jakie miałaś wzorce w domu? Czy Twoja matka też wszystko ogarniała? A może nie dostawałaś tyle uwagi ile powinnaś i zauważanie ciebie jako dziecka następowało po jakiś sporych wysiłkach i za konkretne czynności?Najgorsze jest pierwsze 3 miesiące od zerwania z rozsądku, po pół roku rozkwitniesz. Drugą najgorszą rzeczą jest to, że kopnięty w dupę dopiero zaczyna przeglądać na oczy jak już nie żartujesz i serce się łamie jak faktycznie idzie do tego psychologa/psychiatry i pracy w ciągu tygodnia od zerwania gdzie Ty prośbami i groźbami, łzami i podchodami nic nie wskórałaś w kilka lat. Powodzenia, liczę że nie będziesz taką zagubioną naiwniaczką jak ja i u Ciebie szybciej się to poukłada