Opublikowane

Jak zacząć swoją przygodę z siłownią?

#zalesie #kiciochpytaPytanie mam do osób chodzących na siłownię. Kiedy zaczęliście? Jak to u was było?Jestem w takiej sytuacji, że męczy mnie absolutnie wszystko i tak było u mnie od małego dziecka. Stanie za kasą jeszcze ok, czy pokrojenie czegoś na kuchni, ale dosłownie wracam do domu i śpię 10-12h po każdej zmianie. Nie wiem ani jak zacząć ani kiedy ani czy w ogóle siłownia mi pomoże.Mam tylko niedzielę wolną. No i nie za dużo pieniędzy. I żadnej siłowni w pobliżu.Nie miałam żadnej aktywności fizycznej, a mam jakieś 30 lat. Gruba też nie jestem, standardowe skinny fat.Na wf odsuwano mnie nawet od siatkówki, bo raz że nie znałam zasad (a ktoś ich uczył w ogóle?), dwa że piłki złapać nie umiałam. Każdy odbijał, ja jedna mogłam piłkę złapać i trzymać, a i tak do siatki nie dorzuciłam. Jak było zadanie przebiegnięcia kilku okrążeń to dziewczyna z astmą 6 minut, ja 10, reszta dzieciaków 3-4 minuty. W domu szybko był komputer bardzo szybko, już od roku 2000, a nikt nie chciał żebym wychodziła na dwór. Odzywać się też nie mogłam, bo dzieci mają być widoczne, ale nie można ich słyszeć.Jak się człowiek zajął czymś - malowaniem - skończ marnować farbki, one są do szkoły.Skończ kartki marnować, one są do szkoły.Trzeba zrobić zadanie na plastykę? Powodzenia, nie ma że dostaniesz nóż czy cokolwiek innego. Bibuła? Kup. Za co, nie wiem. Kieszonkowego przecież nie mam.Z zeszytu na koniec roku jak zostały kartki się wyrywało i zostawiało na kolejny rok - do dzisiaj nie mogę wywalić kartek "zadrukowanych tylko raz", bo druga strona jest wolna. Nie umiem tego wyrzucić, bo szkoda.No to mój problem, nie zdałam z plastyki prawie, bo nie miałam materiałów na zajęcia. Pały za przygotowanie. Jakie przygotowanie? Najlepsze jest to, że wcale tacy biedni nie byliśmy. Po prostu szkoda kasy na to. Po co, skoro to na jednej zajęcia tylko? Co, szkoła ci dać nie może? No najwyraźniej nie mogła, a babka od plastyki ciągle tylko nowe rzeczy chciała.W szkole dzieciaki się pytały czemu chodzę w dwóch spodniach i 3 bluzkach tylko.No, tyle mam.A czemu stare? Po rodzeństwie. Co z tego, że rodzeństwo było starsze ode mnie o 10 lat. Nowe dostałam pierwszy raz na koniec podstawówki - mogłam wybrać kurtkę i trzy bluzki. Ale tych nie, bo mnie się nie podobają. Weź te kurtkę i te. Bo MNIE się to podoba. I matka kupiła to co jej się podoba, ja nie mogę wybrać nic. Mogę jeśli jej się spodoba mój wybór, to jej pieniądze.Dostałam nawet parę razy kieszonkowe, dziesięć złotych miesięcznie. Oczywiście kara za wydanie, bo chcieli "pożyczyć". A wydałam. Po co to kupiłaś? To jest gówno słabe! Zobacz jakie to słabe, pieniądze zmarnowałaś! Ile to kosztowało! Złotówkę?! Po co to kupiłaś! I połamał mi ojciec zapinkę do włosów. Bo słabe gówno plastikowe kupiłam. Sory, miałam dziesięć lat tylko. Może mniej, nie pamiętam.Rodzeństwo za granicą było, czasem mi coś tam przywieźli z Anglii. Nie za bardzo mi się podobały te rzeczy, ale wiadomo - nie mogłam wybierać. Ważne, że coś dali, bo że wszystkiego wyrosłam.Nie chcieli kupować nawet materiałów na zajęcia od kiedy na zajęciach plastycznych dali moje materiały dzieciakowi "z bidula", który całą plastelinę moja skleił w jedną kule i wbił tam wykałaczki i turlał po podłodze. Nauczycielka też nie odkupiła mi jej mimo, że jako jedyna na pytanie " czy wszyscy się zgadzają dać biedniejszym plastelinę czy inne rzeczy jak nas nie będzie w szkole" powiedziałam, że NIE, nie zgadzam się. Przypomniałam jej to jako dzieciak, kiedy dostałam swoją podpisana plastelinę i zobaczyłam tragedie w srodku. Odpowiedź jaką dostałam to tylko "możesz przecież poprosić rodziców o nowe". Nie, nie mogę. Jedno miałam i na cały rok ma starczyć. A najlepiej na całą edukację, bo ile tej plasteliny można użyć. Jak za dużo użyje to dostaje ochrzan. Pamiętam jak oberwałam za to, że była. Chora i trzeba było 60 złotych na leki wydać. 60 złotych! Wiesz ile na to musiałem PRACOWAĆ?Jak mi się spodobało na otwartym dniu w szkole prywatnej to matka krzyczała, że chce do niej iść. Od razu jak ojciec z pracy wrócił to mnie prawie za uszy podniósł i o ścianę rzucił. CO JA, DEBIL?! DO SZKOŁY PRYWATNEJ?! ONI KREDYT PŁACĄ!A tylko opowiedziałam o dniu otwartym w liceum prywatnym. Nic więcej.A teraz mi osoby z rodziny mówią, że mam iść na siłownię, bo jestem za słaba fizycznie. Ale jak? Nie wychodziłam na dwór całe wakacje. Tylko do szkoły, do domu. Teraz też tylko wychodzę do pracy i do domu. Po co ludzie wychodzą na zewnątrz? Nigdy tego nie umiałam, bo musiałam się szybko oduczyć wychodzenia na zewnątrz jako małe dziecko jak chciałam wyjść, bo NIE MOŻNA, BEDE SIE O CIEBIE MARTWIŁA.Albo pół godziny i wracaj.Nawet sznurowania butów nie nauczyli mnie, tego mnie dzieciaki w szkole nauczyły w 4 klasie, bo nie umiałam xd.Prania nauczyłam się na studiach w akademiku, tak samo zmiatania i mycia podłogi. I innych rzeczy, nawet do mycia naczyń nie byłam dopuszczona nigdy, bo zużywam za dużo wody. A teraz przeszkadza rodzicom, że nie chce iść do wojska i do policji zgodnie z ich propozycja, bo wiem że nie dam rady. Skąd w ogóle pomysł że miałabym tam iść? Bo ona zagadała do policjanta sobie kiedyś, co jest jej sąsiadem i ma dobrą robotę.Może policjant z małego miasta. Ja bym pewnie nie zdała nawet egzaminu fizycznego na to, zresztą bardzo dobrze że bym go nie zdała. Zadają pytania: do czego się nadajesz? Jestem nikim, bo stoję za kasą. Za minimalną. Studia skończyłam! Tak, ale zbyt się stresuje na zmianie, kiedy mam odpowiedzialność dużą. Nigdy nie podejmowałam żadnych decyzji. Jak mówię wprost na ofertę pracy w fabryce 60h/tygodniowo od rodzeństwa: nie dam rady, to poszła rada żebym poszła na siłownię to dam.Kiedy? Mam jedną godzinę kiedy nie śpię i wtedy robię pranie i się kąpie/idę do roboty. Nie mam na to siły ani czasu. Poza tym już byłam tam parę razy i nawet nie wiem co się tam robi. powiedziałam, że już nie nadgonie braku aktywności fizycznej z dzieciństwa "siłownia". Ale i tak mam zmienić myślenie.Wszyscy mogą to powiedzieć, ale nikt nie powie NA JAKIE. Co najwyżej powie żeby na terapię iść. A kogo stać na to za minimalną?Nawet nie wiem co mogę robic innego żeby więcej zarobić. Ciężko jest utrzymać pracę, bo mówią mi że za wolno coś robię i narzekają. A ja ledwo daje radę w tej pracy. Już wywalili mnie nawet z wykładania towaru, bo nie robiłam tego dość szybko. Wydałam pieniądze na terapeutę, to tylko stwierdził że na pewno mam ADHD, depresję i może autyzm, ale to już na kolejne spotkania temat. Nie stać mnie.
18

Dyskusja

Nie ma jeszcze anonimowych odpowiedzi.

Komentarze z Wykopu

Sprawdzamy liczbę komentarzy...

Akcje

Otwórz wpis na wykop.pl
Klucz publiczny:

yqoz4ar1qotho06q37k8z8p0

Dodane: 4 października 2025 - 14:28:33
Opublikowane

Autor był widziany12 miesięcy temu
Zobacz wszystkie wpisy