Miesięcznie zostaje mi tak ~5k oszczędności. Chciałbym je jakoś sensowanie zainwestować. Horyzont to 5-7 lat, bo chcę wtedy jednym strzałem spłacić hipotekę. Kredo to ten magiczny 2%, więc za bardzo nie obciąża mi budżetu.Poduszka finansowa ogarnięta, dochody rosną (średnio dochodzi +1k netto rocznie).Jakie podejście byście przyjęli przy takich założeniach? Jak rozłożyć środki, żeby to miało potencjał, ale nie było strzałem w kolano? Co doradzacie Miraski?#inwestowanie #oszczedzanie #hipoteka

