#pracbaza #polska #zdrowie Zastanawia mnie od zawsze skąd w ludziach (w tym i u mnie) zdolność do zaciskania zębów i działania wbrew logice, wbrew woli byle tylko stąpać bo bezpiecznym gruncie. Pracuje w problematycznej pracy, dobrze płatna, spokojna, bez nadgodzin ale przełożona robi ogromny zamęt. Nierówno traktuje pracowników, skrajnie, co chwilę zmienia cele, burzy organizacje pracy przez co z jajek coś powodu każdy odczuwa stres zamiast to olać. I jest sobie takk na wyjmy go Mirek który 1.5 roku rozstał się z narzeczoną - zdradziła go po 7 latach związku. Odbiło się to na nim bardzo do tego stopnia że przestał o siebie dbac. No i po pół roku zaczął mówić że rzuci pracę co nikomu nie w smak to to jeden z najbardziej zaangażowanych i wartościowych pracowników. Wiedza ogromna, zawsze pomocny. Rozmawialiśmy w 4 przy piwie, ja, Mirek i jeszcze 2 kolegów z pracy. No i Mirek mówi że szuka pracy bo już ma dość tej presji i niestabilności tego że co chwilę zawala terminu bo mu przełożona targety zmienia. I ma dość ale boi się zmiany pracy bo kasa itp itd. Na co inny facet powiedział mu bardzo sensownie, że skoro już położył krechę na te robotę to może niech w niej zacznie odpoczywać i jak zarząd zobaczy że się opierdziela to dopiero zmieni pracę. W tej sposób odpocznie przed nową pracą i nje będzie się dalej frustrował w obecnej. Mirek jako że załamany rozstaniem zrobił tak jak mu poradzono. I co? I nic. Nikt nje ma pretensji że pracuje na 30% dawnej normy. Kasa ta sama, chłop zaczął chodzić coraz badzie szczęśliwy a ostatnio stwierdził że już się nie zwalnia bo przełożona dała mu spokój. Ilu z nas tkwi w takiej samej pętli jebanka dla zasady?

