Ja już nie wiem i się gubię w codziennym dorosłym życiu. W moim życiu aktualnie panują liczne, stresogenne zmiany, a ja właśnie leżę i płacze, użalając się nad sobą. To patologiczna tęsknota za dzieciństwem i brakiem odpowiedzialności, poryta oraz unikająca osobowość przez wieloletnie uzależnienie od porno, czy właśnie nie wiem co. Jak sobie radzić, będąc samotnym? Mam kolegów, mam może nawet kilku przyjaciół, ale też nie mogę być wiecznie symboliczną pissda i im się żalić. Może jakaś terapia, albo autoterapia z chatem gpt? Czy jest jakaś szansa, na zmianę bezbolesną zmianę podejścia i reakcji mojego organizmu na zmiany stref komfortu, oswojonych sytuacji? Czy trzeba zacisnąć zeby i jak to się mówi, "pokazać symboliczne jaja"?#przegryw #depresja

