Cześć,Końcem zeszłego roku zakończyłem moje przygody z alkoholem. Nadużywałem sporo. Mój ostateczny ciąg z przerwami trwał 2 lata. Wcześniej też chlałem, ale mniej - nie było tylu urwanych filmów. Sam się dziwie jak udało mi się funkcjonować przez tak długi okres czasu. Ostatni rok kosztował mnie sporo - izby wytrzeźwień, próba samobójcza. Prawie trzykrotnie straciłem życie. Mam super pracę i perspektywę na przyszłość. Do alkoholu ciągnęła mnie pechowa przeszłość, wiele lat stresu, a jak się zakochałem w koleżance z pracy to już poszło wszystko po bandzie - okazała się podręcznikową narcyzką i robiła pode mną (jestem w tej firmie od początku - duży cios psychiczny, jak ktoś nowy podważa twój autorytet). Lekarz przepisał Heminevrin, wypiłem w sumie 500 tabletek, a i tak potrafiłem pić na to alkohol i nic mi nie było (częściej urwane filmy). Doktor nie chciał uwierzyć, że wróciłem do chlania po takiej serii. Potem jakimś sposobem rzuciłem z dnia na dzień - pierwsze 3 dni były katastrofą. Miałem jeszcze przepisaną welafaksynę od psychiatry i pomyślałem "czemu nie?". Po pierwszej tabletce jak ręką odjął - byłem energiczny, chciało mi się coś robić, ale już po tygodniu zaczęła mnie zamulać. Aktualnie jest 2 tygodnie od rozpoczęcia leczenia i zastanawiam się, czy brać dalej i wróci mi chęć jak po pierwszych dawkach, czy to raczej nie dla mnie. Objawy nie są szczególnie uciążliwe - jakby ujawniała się depresja i jestem cały czas rozdrażniony. Wróciły mi również uczucia, żałuję straconego czasu, jest mi wstyd. W dodatku czuję nieszczęśliwe zauroczenie, co nie poprawia procesu trzeźwienia i leczenia. Myślę, że problemem cały czas była depresja. Jaka jest ścieżka leczenia i czego się chwycić żeby wyjść na prostą? Myślę o poszukaniu partnerki, ale nie wiem czy to dobry pomysł, bo walczę z zauroczeniem i chyba ono najbardziej mnie teraz dołuje. Na chwilę obecną motywuje mnie praca, bo dostałem ciekawe zadania, ale co poza tym? Nie chcę burzyć balansu praca/życie prywatne. #zdrowie #psychologia #depresja

