Jestem w wieku, w którym znajomi mają bombelki, wszyscy naraz...staram się być wyrozumiała, ale nie mogę...jestem bezdzietną różową, nie mam awersji do dzieci, ale nie chcę otrzymywać codziennie 20 zdjęć każdego bombelka, nie chce raportów z wypróżnień, kolek, jedzenia zupy, przecieru....wiem, że dla rodzica dziecka to ważne, ale ja już nie mogę tego, czytać, oglądać...nie chcę też tracić znajomych, zakładam,że im to przyjdzie w końcu...próbowałam delikatnie zasugerować ,że ilość informacji na temat dzieci znajomych mnie przerasta, ale jak grochem o ścianę...Jak przeżyliście ten okres w życiu? Jak i czy udało Wam się utrzymać znajomości? #bombelki

