Niedawno przenieśli mnie (kobieta, 40+) do nowego zespołu.Więcej kobiet, większy przekrój wiekowy, sporo młodych dziewczyn.Przy jedzeniu jedna dziewczyna opowiada, o "kluczowym" momencie od którego rozpoczął się rozpad jej związku.Mieli z facetem zaplanowany urlop. (Wtedy) Ona 25+, facet 35+, on stanowisko managera. Jak pracodawca się dowiedział gdzie jedzie, to zaproponował aby facet został tam po urlopie 1 tydzień dłużej, bo jest tam kluczowy klient i facet pojedzie do klienta "budować relacje". Pracodawca opłaca przelot powrotny dla niego, wypranie ubrań itp. Kraj europejski, kilka lat temu, przed inwazją.On się zgodził i został. No i to był ten kluczowy negatywny moment.Ona kończy opowiadać.Inne dziewczyny: kiwają w zrozumieniu.Ja: <WAT-old-lady.png>Inne dziewczyny: ale że jak nie rozumiesz o co chodzi?<tłumaczą mi, że chodzi o to, że ona będzie musiała sama poradzić sobie z walizką>Ja: <WAT-old-lady.png> <system-crash>Panowie macie przejebane z takim pokoleniem kobiet.Ciesz się, że jestem inne pokolenie i mam już męża. Po takich historiach chce o niego zadbać jeszcze bardziej niż normalnie o niego dbam.#zwiazki

