Mój narzeczony się nade mną znęca. Potrzebuję pomocyNie chodzi o przemoc fizyczną, ale psychiczną. Nie wiem od czego zacząć. Nawet teraz z anonima mam wątpliwości czy o tym pisać. Może przesadzam? Może ze mną jest coś nie tak? To są rzeczy które słyszę od niego praktycznie codziennie.Na początku było idealnie. Był czuły, troskliwy, zabierał mnie na długie spacery. Słuchał wszystkiego co mam do powiedzenia, był troskliwy. Czułam się bezpiecznie. Ale potem coś się zmieniło, zaczęły się uwagi że moje emocje są dla niego męczące, że nic nie robiłam cały dzień. Jakby traktowałam to za normalny etap związku gdzie po paru miesiącach emocje przygasają i pojawia się rutyna. Dalej twierdził ze mnie kocha, choć czułam że żar zauroczenia mocno przygasł. Było raz lepiej, raz gorzej, w końcu się oświadczył i miałam nadzieję że to punkt przełomowy, od którego będzie tylko lepiej. Było lepiej, przez jakiś miesiąc a później znowu zaczęło się to samo raz w górę raz w dół.Są dni kiedy czuje ze tracę kontrolę nad własnym życiem. Ciągle walczę o niego. On doskonale rozumie że kiedy się ode mnie odsuwa to wpadam w panikę i zaczynam za nim gonić. Nie potrafię odejść. Boję się że nie znajdę już nikogo innego. Kilka razy się rozstawaliśmy na krócej lub dłużej, ale zawsze kontakt wracał. Walczyłam żeby go nie stracić. A później znowu mnie odpychał i traktował jak zło konieczne.Czuje się jak w klatce. Ta relacja nie przynosi mi żadnej wartości. Mimo wszytsko nie potrafię odejść. Jest impulsywny, bardzo łatwo wpada w gniew więc staram się go ciągle zadowalać i nie popełniać błędów. Tylko nie wiem ile tak jeszcze wytrzymam. Czuję że tracę grunt między nogami kiedy kłótnie zmieniają się w ciszę i obojętność. Jak długo można żyć w takim zawieszeniu? Nasz związek przypomina raczej koleżeństwo z łóżkiem, a nie relacje romantyczna. Choć myślę że koleżance takich rzeczy się nie robi. Myślę że dalej coś do niego czuje, mimo że jest dla mnie zły. Dlaczego. Wiem że napiszecie mi żeby odejść, jestem tego świadoma ale to nie takie proste. Potrzebuję chyba żeby ktoś obcy mi powiedział to co sama w głębi serca wiem. Rodzina i koleżanki mnie wspierają, ale czuję że to wsparcie jest ukierunkowane na nasz związek, a nie na to bym była szczęśliwa. Proszę, jeśli jest tu ktoś kto usłyszy i pomoże zrozumieć moje emocje#zwiazki #depresja #pomocy

