Opublikowane

Jak poradzić sobie z toksycznym związkiem?

Mój narzeczony się nade mną znęca. Potrzebuję pomocyNie chodzi o przemoc fizyczną, ale psychiczną. Nie wiem od czego zacząć. Nawet teraz z anonima mam wątpliwości czy o tym pisać. Może przesadzam? Może ze mną jest coś nie tak? To są rzeczy które słyszę od niego praktycznie codziennie.Na początku było idealnie. Był czuły, troskliwy, zabierał mnie na długie spacery. Słuchał wszystkiego co mam do powiedzenia, był troskliwy. Czułam się bezpiecznie. Ale potem coś się zmieniło, zaczęły się uwagi że moje emocje są dla niego męczące, że nic nie robiłam cały dzień. Jakby traktowałam to za normalny etap związku gdzie po paru miesiącach emocje przygasają i pojawia się rutyna. Dalej twierdził ze mnie kocha, choć czułam że żar zauroczenia mocno przygasł. Było raz lepiej, raz gorzej, w końcu się oświadczył i miałam nadzieję że to punkt przełomowy, od którego będzie tylko lepiej. Było lepiej, przez jakiś miesiąc a później znowu zaczęło się to samo raz w górę raz w dół.Są dni kiedy czuje ze tracę kontrolę nad własnym życiem. Ciągle walczę o niego. On doskonale rozumie że kiedy się ode mnie odsuwa to wpadam w panikę i zaczynam za nim gonić. Nie potrafię odejść. Boję się że nie znajdę już nikogo innego. Kilka razy się rozstawaliśmy na krócej lub dłużej, ale zawsze kontakt wracał. Walczyłam żeby go nie stracić. A później znowu mnie odpychał i traktował jak zło konieczne.Czuje się jak w klatce. Ta relacja nie przynosi mi żadnej wartości. Mimo wszytsko nie potrafię odejść. Jest impulsywny, bardzo łatwo wpada w gniew więc staram się go ciągle zadowalać i nie popełniać błędów. Tylko nie wiem ile tak jeszcze wytrzymam. Czuję że tracę grunt między nogami kiedy kłótnie zmieniają się w ciszę i obojętność. Jak długo można żyć w takim zawieszeniu? Nasz związek przypomina raczej koleżeństwo z łóżkiem, a nie relacje romantyczna. Choć myślę że koleżance takich rzeczy się nie robi. Myślę że dalej coś do niego czuje, mimo że jest dla mnie zły. Dlaczego. Wiem że napiszecie mi żeby odejść, jestem tego świadoma ale to nie takie proste. Potrzebuję chyba żeby ktoś obcy mi powiedział to co sama w głębi serca wiem. Rodzina i koleżanki mnie wspierają, ale czuję że to wsparcie jest ukierunkowane na nasz związek, a nie na to bym była szczęśliwa. Proszę, jeśli jest tu ktoś kto usłyszy i pomoże zrozumieć moje emocje#zwiazki #depresja #pomocy
130

Dyskusja

Rejestr odpowiedzi mirko.pro (6)
mirko_anonim
Opublikowane
Dziękuję wszystkim za odpowiedzi, szczegónie tym którzy się rozpisali. Chyba będę musiała zdobić pierwszy krok
Moderator mkarweta
Autor anonima
mirko_anonim
Opublikowane
wytrzymały-strażnik-80 pisze:
Najbardziej na taką osobą zadziała obojętność. Przerwij schemat i następnym razem nie goń do niego, to ty bądź obojętna. Zagryź zęby i bądź twarda mimo że w środku będziesz się gotować. Pokaż że cię to nie rusza i już ci nie zależy. Pamiętaj że nawet negatywne zainteresowanie to nadal zainteresowanie, a najgorsza dla takich ludzi jest obojętność. U mnie zadziałało, zrobił się error u niego i zaczął za mną biegać. Ale potem ja już nie chciałam bo wreszcie przejrzałam na oczy co to był za toksyczny schemat.
Moderator mkarweta
Anonimowy użytkownik
mirko_anonim
Opublikowane
dynamiczny-myśliciel-1 pisze:
Moderator mkarweta
Anonimowy użytkownik
mirko_anonim
Opublikowane
rozważny-buntownik-52 pisze:
Uciekaj. Ale to już wiesz, tylko nie potrafisz podjąć decyzji i się jej trzymać. Mi pomogło uświadomienie sobie, że nie chcę takiego życia za 5-10 lat, że zwyczajnie tego nie wytrzymam. Poza tym spotkałam koleżankę, która w pewnych kwestiach miała podobny związek do mnie, tylko na etapie ślubu i dziecka i wiesz co to zadziałało jak kubeł zimnej wody - on się nie zmieni, nie będzie lepiej. Emocjonalny rollercoaster strasznie męczy na dłuższą metę. Uwierz lepiej być samej, niż w wyniszczającym związku, który wysysa z Ciebie energię życiową. Na pocieszenie powiem, że ja ostatecznie znalazłam faceta z którym mimo, że jesteśmy kilka lat razem to dalej jestem pod wrażeniem, że może być tak normalnie, że nie muszę walczyć o uwagę i siebie, w końcu czuję spokój.
Moderator mkarweta
Anonimowy użytkownik
mirko_anonim
Opublikowane
uprzejmy-przeciwnik-22 pisze:
Chodzi sfrustruwany bo mu za mało dajesz.
Moderator RamtamtamSi
Anonimowy użytkownik
mirko_anonim
Opublikowane
niezawodny-badacz-50 pisze:
Lękowy styl przywiązania.U mnie też wsparcie otoczenia było ukierunkowane na związek - taka polska kultura gdzie dorastasz w mitach "walczenia o związek" a w praktyce to się prosisz, bo druga strona tym walczeniem nie jest zainteresowana. Idź do psychologa, a z dojrzejesz do decyzji ukierunkowanych na siebie - nie musi oczywiście to oznaczać końca związku.Też w takim związku byłam, dojrzałam do zakończenia - facet z którym byłam przejrzał na oczy i się ogarnął, więc inne nie mają z nim problemu. Pod jego lamentami się nie ugięłam jak prosił o kolejnej kolejnej szansy na zmianę. Myślałam, że latami będę sama, a w praktyce w 2 miesiące od rozstania zeszłam się z obecnym mężem i żyje szczęśliwie kochając i będąc kochana w związku otwartym na kompromisy :)
Moderator RamtamtamSi
Anonimowy użytkownik

Komentarze z Wykopu

Sprawdzamy liczbę komentarzy...

Akcje

Otwórz wpis na wykop.pl
Klucz publiczny:

pkenoj9m69crijckbci43tlc

Dodane: 12 stycznia 2025 - 23:40:36
Opublikowane

Autor był widzianyponad rok temu
Zobacz wszystkie wpisy