Czuję się okropnie przytłoczona życiem w wielkim mieście i pracą w korpo. Mam 28 lat i powoli nie daję sobie rady z presją i gonitwą w korpo. Czuję się jak korpo trybik. Ciągle jakieś zmiany, reorganizacje, nauka nowych rzeczy. Aktualnie pracuję jako osoba robiąca proces w BPO. Powoli nie daję sobie rady z tym jak bardzo gówniana jest moja praca i jak bardzo niestabilna. 8 godzin przed ekranem. Za rok mam możliwość zostanie mangerem, ale pomijając zarobki (proponują 9-10k brutto) to nie chciałabym tu spędzić całego życia. Marzę o tym, aby gdzieś się zaczepić i do emerytury siedzieć tam, stabilnie i bez ciągłych zmian i korpo innowacji...Pracuję od 9 do 19 (godzinna bezpłatna przerwa obiadowa) zarabiam raptem 6k brutto i czuję, że życie ucieka mi między palcami ciągła gonitwa za karierą, dojazd do pracy godzina w jedną stronę i godzina spowrotem, nie stać mnie na wynajem bliżej pracy. Dorosłe życie to jest jakiś matrix. Jak się z niego wyrwać ? Tęsknię za swoim miastem rodzinnym i spokojnym życiem w nim zanim wyjechałam na studia do warszawy. W weekend ledwo co dojdę do siebie i już trzeba wracać do pracy...#korposwiat #programista15k #pracbaza

