czuję ogromną frustrację, jak sobie z nią poradzić i czy to w ogóle możliwe?powód jest prosty, nie jestem zadowolony z mieszkania, które kupiłem, paradoksalnie na domiar złego z kredytem 2%w skrócie: kupiłem większe mieszkanie (~60m2) w mieście top 5, ale na obrzeżach, bo mając 30 lat namieszkałem się w mieszkaniach 30-40m2 i wydawały mi się za małe na dłuższą metę.. ale zanim je odebrałem to zostałem wysłany na rok w delegację do innego miasta, gdzie mieszkałem w centrum i spodobało mi się to życie, zmieniała mi się perspektywa kompletnie i teraz wolałbym 40m2, ale właśnie bliżej centrum.. mieszkanie które zarezerwowałem jeszcze przed bk2% aktualnie jest warte jakieś 20% więcej, ale nie pociesza mnie to w ogóle, bo nie opłaca mi się go sprzedawać, bo kredyt na nowe będzie dużo droższy. Fakt, że płacę 2k raty za 500k kredytu, to nie aż tak dużo jak na ceny najmu takich mieszkać (jakieś 2x wyższe)zawsze mogę kiedyś wynająć to swoje i np z dziewczyną kupić inne gdzieś, ale to znowu problem, bo stracę dopłatyOgólnie wiem, że wtedy długo wszystko analizowałem i na tamten moment wydawało mi się to najlepszą opcją. Teraz zmieniło mi się coś w głowie i czuję się bardzo nieszczęśliwy. Nie wiem po to piszę, nie potrafię sobie tego przetłumaczyć w głowie. Wiem, że jeszcze 2 lata temu marzyłbym o takiej sytuacji, bo bujanie się po wynajmie mnie już wkurzało, a teraz kompletnie nie doceniam tego co mam, ale nie potrafię. #kredyt2procent #kredythipoteczny #mieszkanie

