#motoryzacja #samochody #feelsPrzestałem czerpać radość z jazdy autem. Od kilku miesięcy jazda to tylko przykry obowiązek, wożenie gówniaczków, odwiedzanie rodziny, podwózka ciotek itp.Jazda po mieście to dramat ( #warszawa here)- ciągły, gigantyczny ruch, który nie maleje nawet w wakacje i święta. Na autostradzie/ekspresówce wymagane 100% skupienie, bo debili nie brakuje. Krajówki, teraz mniej zatłoczone (ruch przeniósł się na A/S)- wkurzają terenem zabudowanym co chwilę, a latem pełne maszyn rolniczych, pielgrzymek albo najebanych rowerzystów.Kiedyś potrafiłem wyjść z domu i przejechać się dla zabawy swoim gruzem, typu Cifik 1.4 po mieście/w trasie, a dzisiaj mam fajne, dobrze wyposażone auto z zapasem mocy i nawet nie mam chęci się ruszyć.Ktoś miał podobnie? Jakieś rady?

