#psychologia #polska Ostatnio było głośno o jakimś chłopaku co się targnął bo ktoś tam go gnębił i pod takimi rzeczami ciągle padają wpisy dlaczego nikt nie zareagował, wymyślacie kary, co byście nie zrobili takim typkom, wymyślacie jakieś w ogóle odstawione sposoby na rozwiązywanie i zapobieganiu takim sytuacją itd. itp. Ale żadne z was nie wie w czym i gdzie tkwi na prawdę problem.Problem tkwi w tym że jako grupa ludzi nie istniejemy, od małego jesteśmy wytresowani w szkole do bycia ułomnymi, zabito w nas pociąg do agresji, obrony, dbania o swoje najbliższe otoczenie, pociąg do formowania bliskich zbitych grup które bardzo sprawnie ogarniają wszystko co dzieje się w środku, stworzono w głowach nam życie tylko z "panem" jak niewolnicy, normalne zdrowe jednostki gnębi się tylko dlatego że kiedyś jakiś margines zrobił coś złego albo jest to grubszy projekt kogoś z góry. Zobaczcie nawet na formowanie rodzin ono już nie istnieje, ludzie czują pociąg do życia pod butem, chcą urodzić się i umrzeć pod butem, każda próba bycia samodzielnym tworzy w nich lęk i doprowadza do skołowania. Nie dziwicie się potem że w szkołach dochodzi do takich sytuacji, normalnie powinno to wyglądać tak że jeżeli w grupie pojawia się element agresywny czyniący coś złego, nie sprawiedliwego to grupa powinna bez żadnych obaw i przeszkód sama wymierzyć sprawiedliwość i to powinno być jak prawo i obowiązek dyktowany przez samych nauczycieli w szkołe żeby te agresywne jednostki nie czuły się swobodnie, wtedy takie jednostki były by gaszone w zalążku, a nie że cała klasa się boi albo ma w duppie i czeka na wielkiego pana nauczyciela żeby coś zrobił. Kiedyś dawno temu tak właśnie było w szkołach, cała klasa to była raczej zżyta i jeżeli pojawił się jakiś obcy element to bez problemów go się gasiło. Tylko grupa może zareagować najszybciej i tylko grupa zna sytuację doskonale kiedy element im przeszkadza, albo psuje coś w środku, żaden nauczyciel nie jest w stanie tego ogarnąć, dlatego tylko grupa jest w stanie coś zmienić i czemuś zapobiegać. Teraz przełóżcie sobie tą sytuacje na dorosłe życie, macie pana który decyduje za was, nie wie w ogóle co się dzieje, czego potrzebujecie, nie macie żadnej grupy, wasz życie wisi na krawędzi o której decyduje gość który nie ma pojęcia i żadnych pobudek żeby wam się żyło dobrze, jak będzie potrzebował was zepchnąć to was zepchnie i nic z tym nie zrobicie, nikt was nie obroni, nie będziecie mieli do kogo uciec żeby się schować.

