wiele lat temu miałem marzenie o mojej przyszłej kobiecie. Nie wytapetowanej plastikowej lalce, nie krzyczącej furiatce ale o kobiecie kochającej, mającej swoje zasady. Takiej która nigdy nie zdradzi, będzie obok - niezależnie od tego czy akurat los sprzyja i jest dostatek czy będzie dołek i cięższe chwile. Takiej która nie będzie robić wyrzutów że nie jeżdze najnowszym mustangiem, albo że nie pojechaliśmy 2 raz w roku na malediwy. Wydawałoby się wtedy że nie mam zbyt wygórowanych wymagań - jednak życie pokazało inaczej. Mimo powodzenia u kobiet, dużego wzrostu (co wg nich jest bardzo ważne), dobrego wyglądu i przyzwoitych zarobków - nie udało mi się takiej kobiety poznać ani znaleźć, szukałem ponad 20 lat. Mówie to absolutnie szczerze - jest to dla mnie szokiem, że mimo tego że byłem na kilku studiach w róznych miastach, poznałem wiele ludzi - to takiego ideału (wg mnie) nie udało się poznać. Żeby też nie było że mam jakieś wymagania z kosmosu - pomyslcie o żonie Rockiego (z filmu oczywiście), Adrian - o ten typ kobiety mi chodzi. Cichej, spokojnej, skrywającej piękno i dobro. Nie chodzi też o samą urodę - to nie jest dla mnie tak istotne. Mimo tego nie poznałem żadnej kobiety która zbliżyłaby się do tego ideału. Najbliżej była jedna, która sama zaczęła mnie podrywać i chciała czegoś wiecej - niestety zapomniała o jednym, że jest w malzenstwie, ma dzieci- to absolutnie od razu ją wykluczało. Próbowałem poznawac na studiach, kołach zainteresowań, sporo na necie, apkach randkowych nawet - ale tam jest dramat totalny. Laski oderwane od życia, mające sie za ksiezniczki ktore szukaja kolejnego sponsora.Tyle odemnie, jestem ciekawe czy ktos tez mial takie rozkminy. Wydaje mi sie ze jakies 50 lat temu latwiej by bylo poznac taka osobe, teraz to jest nierealne. #zwiazki #tinder

