Ciekawi mnie jak to jest u Was z tym słynnym #seks na zgodę. Czytałem, że ludzie po kłótniach rżną się jak króliki i często twierdzą, że to ruchanie jest dużo lepsze, niż zwykły seks w normalnym stanie. Ale np. u mnie to nie występuje, mam wrażenie, że świeżo po zgodzie mój pociąg do partnerki jest całkiem zredukowany. Mogę być czuły (chociaż do pewnej granicy, nie tak jak poza kłótnią) ale na pewno mnie wtedy nie kręci. Musi minąć trochę czasu, wtedy dopiero jestem w stanie znowu wytworzyć jakąś atmosferę intymności, więc powrót do łóżka trwa zawsze dłużej niż powrót do samej zgody. A jak jest z tym u Was? #zwiazki

