Jestem z dziewczyną już 5 lat, wszystko jest super, nie kłócimy się za często, mieszkamy razem. Mam straszne łaskotki, nienawidzę tego uczucia, mam poczucie braku kontroli, jak ktoś mnie gilgocze to się wku*wiam i wiję jak skurwol. Moja dziewczyna czasem nie potrafi tego uszanować. Jak mnie to wku*wia. Wczoraj oglądaliśmy tv i ta ładuje mi łapy pod pachy. Na początku mówię, weź te ręce, ale mnie olewała. Więc eskaluję, mówię, wyku*wiaj z tymi łapami, proszę cię, bo jak nie przestaniesz to ci dam po tych je*anych łapkach, bo już nie wytrzymuje. No a ta dalej wyje*ane i mnie łaskocze. Krzyczę „przestań!”, i dalej nic. No to w końcu mówię, że ostrzegałem, ale teraz muszę ją je*nąć w ręce, bo moja granica została przekroczona. Zignorowała ostatnie ostrzeżenie, więc taką na w pół zaciśnięta pięścią przyje*ałem jej w te łaskoczące mnie dłonie. Zaczęła jęczeć, że mega mocno i ją boli. Ja na to, że ją 4 razy ostrzegałem i może mieć pretensje wyłącznie do siebie. Jakieś 20 minut później mówi, że przesadziłem, że nadal ją boli i że zastosowałem wobec niej przemoc. Takie gadanie działa na mnie jak płachta na byka, więc tym razem naprawdę jej przyje*ałem. Nie no, żartuje. U mnie w domu nigdy nie było przemocy, sam nigdy wobec nikogo jej nie stosowałem, więc mówię jej, że dostała mnóstwo czasu i ostrzeżeń, i wystarczyłoby, żeby nie przekraczała mojej granicy, a cała sytuacja nie miałaby miejsca, że dla mnie to analogiczna sytuacja jakby się biegiem wje*ała w ścianę i mówiła, że ściana ją pobiła, albo to słynne amerykańskie suicide by cop. Ja tylko się broniłem. Powiedzcie mi proszę, czy to ja jestem je*nięty, czy ona. Czy może jestem już tym słynnym przemocowcem gargamelem?Muszę przyznać, że takie oskarżenie mnie o przemoc trochę mnie zelektryzowało, bo to naprawdę poważna sprawa. No po prostu poczułem jakby baba mi wmawiała, że ją biję. Jestem w stanie nawet zakończyć związek, jeśli kiedykolwiek będzie mi to znowu wmawiać, bo zajechało mi to jakimś takim wyrachowanym robieniem się z ofiary i od razu miałem w głowie wyobrażenie, że kiedyś, w sądzie, przy potencjalnym rozwodzie (nawet nie jesteśmy po ślubie lol) będzie na podstawie takiej sytuacji pie*dolić przed sądem, że ją biłem.I przy okazji przypomniało mi się, że w Hiszpanii kobieta może wyje*ać faceta z jego własnego domu, jedynie oskarżając go o przemoc, bez żadnych dowodów. Gdybyśmy mieszkali w Hiszpanii, właśnie by się pakowała do wyprowadzki, bo nie mógłbym ryzykować, że przez takie gowno wyje*ie mnie z własnego domu. Zdenerwowany jestem.#zwiazki #przemoc

