Irytuje mnie to ze moja dziewczyna jest taka hmm pasywna? „spotkamy sie jutro?” „Tak” i zadnej propozycji czegokolwiek. Jak ja nie powiem, ze idziemy cos zjesc, to nie pojdziemy. Jak nie powiem ze idziemy do kina, to nie pojdziemy. Jak chce isc w miejsce x, to i tak ja musze ogarniac wszystko, ona nie moze nawet tam zadzwonic zarezerwowac. Jak miesiac nigdzie nie bedziemy wychodzic, to tez nie robi problemu zadnego czy cos. Ona po prostu istnieje. Powiem jej zeby zaplacila dzis za obiad, to zaplaci bez problemu, ale sama nigdy nie zaproponuje. Moze kupimy jakies urozmaicenie do lozka? Super to kupmy cos. Ale nic nigdy sama. A jeśli faktycznie ona cos zorganizuje, to i tak musze sie upewnic o wszystko, bo ona nie sprawdzi ze nie ma parkingu obok i trzeba isc z 10 min pieszo, wiec trzeba wczesniej przyjechac. Na plus ze nie robi mi awantur bez powodu, tylko jest taka nijaka bardzo. Czy ja przesadzam?#zwiazki #rozowepaski #kiciochpyta

