#pracbaza #korposwiatEj mirki czy wy naprawdę pracujecie osiem godzin dziennie? Przecież to idzie się zajebać.Jak byłem studenciakiem to znalazłem fuchę gdzie miałem płatne od godziny, więc zapierdalałem jak robocik. Po dwóch miesiącach spojrzałem na swoje konto i zrozumiałem, że cyferki urosły, ale ja wcale nie czułem się szczęśliwszy.Potem znalazłem bardzo prestiżową pracę. Zostałem przyjęty na okres próbny na pół roku. Zrobiłem więcej niż reszta mojego zespołu razem wzięta, ale niestety po okresie próbnym zostałem zwolniony. Ostro się wkurwiłem, ale prawda jest taka, że przez to, że byłem w 100% skupiony na wyrabianiu 200% normy, zaniedbałem relacje ze współpracownikami oraz byłem ciągle zestresowany, w efekcie czego zwyczajnie byłem po prostu nieprzyjemny dla ludzi i nikt nie chciał ze mną gadać i wszyscy mi wystawili negatywną opinię.Potem znalazłem pracę w normalnej firmie. Dali mi możliwość pracy zdalnej, z czego ciągle korzystałem. Mój kierownik średnio ogarniał, przez co często nie bardzo miałem co robić. W pewnym momencie zacząłem po prostu włączać sobie gry oraz pornosy na drugim monitorze. Zacząłem też załatwiać różne sprawy w czasie pracy (wyjście do sklepu/paczkomatu/urzędu). Gadałem ze współpracownikami o dupie marynie.Wreszcie zacząłem być jakkolwiek zadowolony z życia. Moje życie przestało kręcić się wokół pracy, a bardziej wokół rzeczy które dają mi przyjemność, zaś sama praca zaczęła kojarzyć się z kolegami których tam znalazłem zamiast z jebanymi arkuszami Excela które absolutnie nie zmieniają świata.Obecnie mam pracę od 7 do 15:30 (przerwa na obiad nie liczy się do czasu pracy), ale o 7 to nawet mi budzik nie dzwoni. Najczęściej pojawiam się w biurze gdzieś koło 9, a o 14:00 to mnie już nie ma.Nigdy nie otrzymałem żadnej uwagi dotyczącej moich wyników w pracy.

