Różowa wyrzuciła mnie wczoraj po stosunku z łóżka.Historia jest zabawna, ale z moim uporem i skłonnością mojej różowej do focha to wcale bym się nie zdziwił gdyby skończyło się to rozstaniem. Otóż różowa ma taką... manierę, że jak już dojdzie to ociera się pierogiem o moją nogę lub udo. Czy wasze różowe też tak mają, czy to tylko ja trafiłem na taki oryginalny egzemplarz...? Na początku to jakoś tolerowałem, ale zawsze mi to przeszkadzało. Dlaczego? Bo muszę się mocno powstrzymywać, żeby zachować powagę sytuacji. Uwierzcie mi, nie chcecie się śmiać z kobiety podczas stosunku. Tym razem coś we mnie pękło i po "akcie" zapytałem ją dlaczego tak pociera krocze o moją nogę. Efekt? Jeśli widzieliście film Dziewiąte wrota... no nieważne. Wywiązała się awantura, w której oboje powiedzieliśmy sobie sporo słów, których ja będę żałować. Ja użyłem argumentu, że czuję się jak sąsiad, do którego nogi dorwał się pies przed kastracją i zapytałem jakby się czuła, gdybym po seksie wytarł interes w firankę. Musiałem to z siebie wyrzucić, ale przy okazji ciekawi mnie czy wasze różowe też tak robią i to ja jestem jakiś nienormalny, a może jest inaczej...#zalesie

