Cześć, mam problem. Najpierw kontekst całej sprawy:Mam znajomego z którym znam się od 9-10 lat. Nie mogę powiedzieć żebyśmy byli bardzo blisko bo rozeszliśmy się w swoje strony, ale przez wszystkie te lata rozmawialiśmy i widywaliśmy się regularnie. Dodam, że zawsze ceniłem naszą relację możliwość gadania o wszystkim, byliśmy ze sobą bardzo szczerzy. Jednym słowem mówię tu o bliskiej dla mnie osobie której bardzo ufałem (dalej X). Zawsze widziałem go jako dobrą osobę, i nie wyobrażałem sobie, że mógłby zrobić umyślnie coś złego. Przechodząc do clou sprawy. Nasz wspólny znajomy Y (który nigdy nie lubił się z X), powiedział mi w tajemnicy, że była dziewczyna X stwierdziła że dokonał on gwałtu w trakcie ich związku sprzed kilku lat. Kiedy go o to zapytałem, odpowiedział że faktycznie była taka sytuacja, w której "nalegał zbyt mocno". Według niego jego była lubiła roleplay i w tej sytuacji przesadził. Powiedział, że ich związek był mega toksyczny i miał wiele patologicznych momentów, ale to było najgorsze co zrobił. Według niego przepraszał ją wiele razy, a ona nie traktowała tego jako nic wielkiego. Po tej sytuacji byli ze sobą jeszcze ponad pół roku. Dopiero po ich rozstaniu, jego była zaczęła mówić ludziom o tej historii. Po usłyszeniu tego miałem bardzo dużo sprzecznych myśli. Nie wiedziałem komu ufać. Jakkolwiek mała, ale istnieje możliwość, że jego była chciała go pogrążyć po ich rozstaniu (dodam, że miała zaburzenia osobowości). Po jakimś czasie spotkałem się z Y. Powiedział mi, że od innej znajomej usłyszał, że X ją umyślnie upił, a potem się z nią przespał. O tym z X nie rozmawiałem, fakt że to druga taka historia obudziło we mnie nieufność. Straciłem nadzieje że dojdę do prawdy po prostu go pytając.Od miesiąca się z nim nie widuje, ale nie wiem jak mam się czuć zrywając kontakt z jednym z moich najlepszych kolegów przez niepotwierdzone informacje. Potrzebuję rady. Co byście zrobili w mojej sytuacji?#relacje

