Cześć Mirki i Mriabelki.Postanowiłem popełnić ten wpis, dodając jeszcze #tinder #zwiazkiJakiś czas temu zakończyłem wieloletni związek (małżeński), nawet nastoletni bombelek here.Praca zdalna nie ułatwiała poznawania nowych dziewczyn, wieczorem nuda doskwierała, więc postanowiłem zainstalować tindera.Kilka fotek wrzuconych, same selfie. W kilka dni kilkadziesiąt par, kilka rozmów i bang! Pojawiła się dziewczyna, z którą świetnie się rozmawiało. Po kilku dniach przenieśliśmy się z rozmów przez tindera na inny komunikator, a po kolejnych kilku dniach umówiliśmy się na krótki spacer.Z krótkiego spaceru zrobiły się 4 godziny.Przez kolejne kilka dni spotykaliśmy się na takie "krótkie spacery", aż w końcu zrobiliśmy kolejny krok i umówiliśmy się na wspólne gotowanie w domu.Od tego czasu minęło kilkanaście dni, spotykamy się w miarę naszych ograniczonych czasem możliwości. I czuję, że nadajemy na tych samych falach.Zmierzam do tego, że po przeglądaniu tagu #tinder można odnieść wrażenie, że nie można poznać tam nikogo ciekawego i wartościowego.Niech zatem moje doświadczenie będzie przykładem tego, że to jednak nie do końca prawda.Trafiają się perełki, z którymi można spędzić wartościowy czas, na wiele różnych sposobów.

