#medycyna #wykopclubjointDlaczego zawsze jak przestanę palić marihuanę to choruje? Palę regularnie praktycznie cały rok, z jakimiś wyjątkami.Gdy palę ciesze się dobrym zdrowiem, czasami coś mnie może łapie ale nic co wymagało by L4 i uturudniało codziennie funkcjonowanie.Natomiast jak postanawiam zrobić sobie przerwę to praktycznie po 24h i nie dłużej zaczynają mi się pojawiać objawy przeziębienia. Raz czy dwa uznałbym to za zbieg okoliczności ale więcej razy to jest już wzór.Teraz jestem w okresie nie palenia, postanowiłem się oduzależnić na jakiś czas od tego. No i pstryk, już budzę się cały zlany potem, zimno, teraz boli mnie gardło i jestem osłabiony.To raczej powinno być odwrotnie, bo z tego co czytałem różne badania, to marihuana osłabia układ odpornościowy, staje się on bardziej leniwy i nie reaguje tak drastycznie. Co też było skuteczną ochoroną przed covidem, gdzie w tych gorszych przypadkach, to właśnie przesadna reakcja układu immo powodowała nawet i zagrożenie życia, gdzie respirator itd.A i tak skupiam szczególną uwagę na dbanie o zdrowie aby się nie przeziębić, tylko zrobiło się zimniej i nawet komin zakładam na szyję, czapka na uszy, nie doprowadzam do tego aby mnie przewiało. I na nic się to zdaje.Dla mnie to się kupy nie trzyma bo odstawienie marihuany nie powinno powodować tego że człowiek łatwo się przeziębia. Nie rozumiem tego. Nie chce palić non stop bo tak też nie dobrze. Trzeba robić sobie przerwy do czasu aż tego nie potrzebujesz, a tak nie cierpię chorować, że zrobię wszystko aby nie chorować bo zawsze u mnie te przeziębienia są bardzo mocne, tak że muszę leżeć w łóżku i nie jestem w stanie funkcjonować, przy okazji zaburza mi to całą rutynę i dbanie o kondycję, utrzymywanie prawidłowej wagi, regularne ćwiczenia itp. Jestem osobą w średnim wieku, młodość już przeminęła. Jak cię wytnie to od nowa musisz potem nabierać sił, łapać kondycję i zajmuje czas aby wrócić do poziomu w którym się było wcześniej, no bo leżąc w łóżku i zdychając nie da się trenować, a organizm szybko się odzwyczaja.

