Jak ja nie znoszę przeflancowanych słojów. Wśród patodeweloperki jest obecnie trend aby budować szeregowce i klony na jak największych zadupiach. Wiadomo ziemia tania, można wyciągnąć większy zysk, mimo relatywnie niższej ceny za taki "dom". Wszystkie podwarszawskie wioski są literalnie obsrane taką deweloperką. I teraz tak. Ktoś kto indywidualnie sobie budował dom na wiosce, to podejmował świadomą decyzję. Wiadomo, że wszędzie daleko, komunikacja żadna, samochód must be. Natomiast mieszkańcy tych wszystkich kołchozów to chyba myśleli że zaraz za płotem wybudują przystanek SKM, a ulicą będzie tramwaj do Centrum jeździł. Efektem jest to, że towarzystwo po 500 razy dziennie jeździ samochodem. Do roboty, z roboty, do szkoły, ze szkoły, do sklepu, ze sklepu, do kosmetyczki, od kosmentyczki. Natężenie ruchu na wiosce rośnie 20x albo i więcej. Ze spokojnej wiejskiej ulicy robi się autostrada. Ogólnie jest to dramat. Zamiast dopłat do kredytów powinien być bezwzględny zakaz zabudowy wsi szeregowcami i łanówkami.Jak chcesz jeden z drugim słoju robić karierę w "default city", czy innej dużej aglomeracji, to wypindalaj do kurnika w mieście, a nie dokładasz się do spierdolenia fajnych wcześniej okolic i nabijasz kabzę patodeweloperce.#sloje #patodeweloperka #miasto #wies

