Cześć. Nie szukam tutaj porad, lecz chciał bym aby ktoś spojrzał na to z boku. A więc sytuacja wygląda następująco, ja i żona mamy 29 lat, mamy syna który w tym roku skończył 10 lat. Mieszkamy w mieście powiatowym w woj lubelskim, mamy własne mieszkanie, lecz jeszcze spłacamy kredyt. Mieszkanie 50m2, 2 pokoje, kuchnia, łazienka i korytarz, rata kredytu to 500zl miesiecznie. Ja zarabiam 4400zl netto,w naszej okolicy są to zarobki (ZAJEBISTE), żona zarabia 2800zl no i 500+ to mamy razem 7700zl miesięcznie. Żona bardzo by chciała drugie dziecko, ja w sumie też, bo młody ma już 10 lat wi c jak się decydować na drugie to teraz żeby nie była przepaść wiekiem, lecz ja uważam tak aby się decydować na drugie to powinienem pojechać przynajmniej rok za granicę i przywieźć te 120/150tys aby to jakoś ogarnąć, żona mówi że damy sobie radę śmiało bez mojego wyjazdu za granicę. Ktoś był w podobnej sytuacji? Odrazu zaznaczę, że nie ma możliwości abym ja zarabiał więcej i żona też nie ma szans na większe zarobki. #pytanie #pytaniedoeksperta

