Pewnie tego typu wpisy pojawiały się tu milion razy, ale mimo wszystko może zapytam raz jeszcze - w imieniu własnym. Czy weszlibyście w związek z bardzo fajną, ale - niestety - zarazem bardzo brzydką dziewczyną? Sytuacja wygląda tak: jest dziewczyna, która jest naprawdę sympatyczna, cicha, spokojna, okazuje szczere zainteresowanie, wydaje się mieć dobre serce (udziela się w wolontariacie, jest wrażliwa), po dłuższej znajomości nie widzę w niej żadnych redflagów: ot, zwyczajna miła szara dziewczyna z fajnym charakterem. Można byłoby pomyśleć: ideał, gdyby nie wygląd :( sam nie uważam siebie za Adonisa, więc może nie mnie oceniać, ale... no po prostu nie podoba mi się z wyglądu. I nawet nie chodzi mi o to, co powiedzieliby inni, bo mam ich opinię w dupie - chodzi o to, że mnie samemu ona się nie podoba ani trochę. I tu walczą we mnie "dwa wilki": jeden mówi: chłopie, na wygląd nie mamy wpływu (no, chyba że chodzi o ogólne zaniedbanie, ale w jej przypadku jest to po prostu naturalna "uroda radiowa"), dziewczyna jest naprawdę mega i byłoby wam razem naprawdę fajnie; drugi natomiast mówi: "no w porządku, fajna dziewczyna, ale nigdy nie spojrzysz na nią i nie powiesz, że ci się fizycznie podoba). Chcę poznać Wasze zdanie, może jakieś doświadczenia. To nie tak, że oczekuję takiej bądź innej odpowiedzi i szukam potwierdzenia jakiegoś mojego wstępnego zamiaru. Po prostu pytam o Wasz punkt widzenia na tego typu problem.#zwiazki #rozowepaski

