W sumie nie wiem co robić. Kiedyś miałem dosyć dużo hajsu. Byłem oszczędny. Kupiłem auto za 30k. Żyłem sobie fajnie. Gdy zmieniłem prace okazało się, że zarobki zmniejszyły się o połowę i teraz nawet najniższej nie mam XD trzeba się utrzymać, mieszkanie, żarcie itp. No jest ciężko, mam wypłatę 10 a na koncie 350zł. Ale to mniejsza, dam radę. Gdy zarabiałem lepiej wpadłem na pomysł, żeby zrobić prawko na c i c+e. Kategorie C zdałem, c+e no jakoś nie mogłem. Został mi tylko ten egzamin do zdania. Ale problem pojawia się z hajsem, egzamin 280zł, a jedna godzina dodatkowa 150zł. Bym musiał mieć z 10 godzin, żeby coś ogarnąć plus egzamin. Myślę, czy nie wziąć kredytu jakieś 3/4k i to dokończyć. Niektórzy bliscy mówią weź kredyt, dokończ i jeździj, inni mówią, że się nie opłaca. Ogólnie niedawno skończyłem jeszcze jeden kurs, ale egzaminy tak ciężkie, że ostatnio zdała 1 osoba na 40, więc zanim to zdam i będę w tym pracować to pewnie jeszcze minie z pół roku, może rok. Więc pytanie dla Was, czy warto brać kilka tysięcy kredytu i to dokończyć i jeździć tirem, czy przebiedować w sumie nie wiem ile i liczyć, że następnym razem będę to ja ten jedyny wśród tych 40 na egzaminie. Co byście zrobili na moim miejscu? #prawojazdy #motoryzacja #problem #niebieskiepaski

