Dzień dobry, potrzebuje porady życiowej od ekspertówMam 26 lat, zarobki 9k net, odłożone 150k. Do tej pory plan był prosty - zarabiam na mieszkanie min połowę wkładu - kupuje z małym kredytem - git. Natomiast oznacza to, że od kilku lat do teraz żyłem bardzo biednie, żeby odkładać, jak i to, że taki styl życia musiałbym kontynuować jeszcze 3-4 lata. Aktualnie muszę wymienić samochód. Zawsze byłem samochodziarzem, ale jeździłem starym gruzem, żeby oszczędzać.I pytanie co byście zrobili - jakbym nie liczył w excelu, wydając dzisiaj 80k na samochód, koło 30 - będę miał +/- 90k mniej. Nie wydaje się to dużą różnicą (np. 350 a 450k), dodatkowo biorąc pod uwagę dodatkową podwyżkę kredyt nie będzie problemem. Pytanie by nie powstało, gdyby nie chore ceny - minimum 650k za mieszkanie obecnie w wwa. Więc pytanie czy warto sobie kupić fajną furkę czy kupić po taniości i zbierać grosze - bo tak się wydaje rozsądnie, ale czuje jakby życie mi przez palce przelatywało na tym oszczędzaniu, a w długiej perspektywie i tak nie będzie miało to większego znaczenia. #nieruchomosci #inwestycje #pytaniedoeksperta

