Mirki pomóżcie mi rozstrzygnąć kto ma rację, chłop czy ja.Jestem że swoim chłopem prawie 3 lata, oboje mamy po 28. W tą wigilię pierwszy raz byłam u niego w domu rodzinnym, bo mieszka na 2 końcu polski. Przyjechalismy dzień przed wigilią. Wigilia spoko, natomiast 1 dzień świąt to była porażka. Chłop przed kolacja się zaczal kłócić z matką i mega docinki gadał (poszło o to, że matka korzystając ze w domu jest w końcu dwóch braci w jednym momencie stwierdziła, żeby ogarnęli co chcą od niej dostać w spadku, bo jest dosyć chorowita, żeby potem kłótni o to nie było). Moim zdaniem chłop się wykazał brakiem wiedzy, taktu i w ogóle wszystkiego, ale nie chciałam go upominać przy wszystkich, tylko dyskretnie. Poszliśmy oglądać budynek obok, żeby bracia zobaczyli, a mój jak zobaczył ze jedna żarówka gdzieś nie świeci znów docinal "no świetnie, elektryka nie działa" XD myślałam że pod ziemię się zapadnę. W kazdym razie potem wróciliśmy do domu i mieliśmy jeść przy stole wszyscy kolację. Chłop przyszedł z nami, chwilę posiedział i poszedł. Wszyscy myśleliśmy że poszedł do łazienki, ale się okazało że poszedł do siebie do pokoju i jak stwierdził " stracił apetyt". Zostawił mnie sama przy stole w obcym domu przy obcych ludziach, przy bracie który przyjechał z dziewczyną, bez słowa. Było mi na maksa wstyd i myślałam że się popłacze, ale nie chciałam robić sceny i zostałam. Potem po kolacji poszłam do niego, powiedziałam, że przez to co odwalił strasznie mi przykro i mi wstyd za niego to stwierdził, że przecież mogłam do niego przyjść zamiast tam siedzieć XD nie zrobiłam tak bo po 1) przy kłótni uważałam że w ogóle nie ma racji, po 2) chciałam być taktowna i nie zachować się jak on ( a moim zdaniem zachował się jak dziecko) , a po 3) nawet nie powiedział że idzie stamtąd XD od tamtej pory nabrałam mocno dystansu do niego, mieszkamy razem, od prawie roku, ale tak mnie to wkurwiło, że nie wiem. potem jeszcze raz w domu próbowałam o tym rozmawiać to on nie widzi swojej winy. Jak stwierdzilam , że z mojej strony nie ma zgody na takie zachowanie i drugi raz sobie na to nie pozwolę stwierdził, że "może do siebie nie pasujemy" co przemilczałam, a potem parę godzin później zapisał nas na terapię dla par, która ma być jutro.Kto ma rację?#zwiazki #seks

