przemyślany-wizjoner-72 pisze:
Może nie moje ale historie osób z pracy. Kierowniczka w urzędzie, chodziła bardzo długo do pracy w ciąży, jakieś ważne sprawy były do ogarnięcia a ona się na tym znała, przed porodem wyprostowała skomplikowane sprawy. Poszła na L4, P.O. kierownika został chłopak praktycznie bez doświadczenia (oprócz jakiś studenckich prac niezwiązanych ze stanowiskiem), kogoś znajomy. Dziewczyna po roku wróciła do pracy, dostała "propozycję nie do odrzucenia", zdegradowali ją a kierownikiem został ten chłopak. Ona nie dostała żadnego podziękowania za pracę prawie do końca ciąży. Druga historia, dziewczyna zaszła w ciążę i chciała jak najdłużej pracować. Niestety przez uporczywe wymioty nie mogła pracować, dostała L4 ale na jakiś tam czas i mówiła że ma zamiar jeszcze wrócić bo może jej przejdzie. Wszyscy woleli żeby jednak poszła na L4 do końca ciąży bo nie było wiadomo kiedy wróci i na ile, jak zorganizować pracę itp. No i nie mogli zatrudnić nikogo na zastępstwo bo po co na 2 tygodnie. Koniec końców i tak musiała wziąć L4 do końca ciąży. Ogólnie zależy od sytuacji, praca w budżetówce wygląda też trochę inaczej ale raczej nikt Ci medalu nie da za poświęcanie się. Jak wrócisz do pracy i tak każdy o tym zapomni jak zaczniesz chodzić na opiekę bo dziecko chore.