Opublikowane
Trip #2 W ramach integracji 2 tripa w życiu ponownie postanowiłem przelać na klawiaturę swoje przeżycia. Pierwszy trip opisałem tutaj: https://wykop.pl/wpis/77657307/obserwuj-mirkoanonim-moje-doswiadczenia-po-grzybacW skrócie: wczorajsza podróż miała mieć ponownie cel terapeutyczny w walce z doskwierającą mi od wielu lat depresją.Przygotowanie: Ponownie miałem spokojne warunki i przygotowałem się tak, żeby nic mi nie przeszkadzało. I tym razem przygotowałem łóżko, kołdrę , muzykę i opaskę na oczy. Wyłączyłem telefon zamknąłem dom, rolety i przygotowałem sobie porcję grzybów. Tym razem nie bałem się tripa. Podszedłem do tego na luzie. Ze względu na to, że ostatnia dawka wydała mi się dosyć niewielka i biorąc pod uwagę zwiększoną tolerancję na psylocynę postanowiłem że wezmę 4,3g suszonych. (pierwszy trip to było 2,5g). Część pierwsza: po pół godzinie zacząłem odczuwać działanie substancji. Położyłem się, założyłem słuchawki i opaskę. Jednak tym razem nie było przyjemnie. Zamiast euforii, pięknych kolorowych fraktali i poczucia piękna dostałem poczucie niepokoju i nadchodzącej paniki. Ewidentnie brakowało obok mnie kogoś kto by mnie uspokoił i przytulił… Czułem, że zapadam się w jakąś otchłań, a świat zmienia się w jakąś czarno białą, posępną krainę. Zacząłem wędrować otępiale po domu szukając lepszego miejsca do przejścia przez to piekło. Sprawdziłem każdy pokój, leżałem w każdym łóżku szukając tego właściwego i bezpiecznego. W głowie miałem cały czas świadomość, że niedługo stracę panowanie nad swoim ciałem. Ściągnąłem słuchawki i postanowiłem, że przetrwam to świadomie, bez rytmu nadawanego przez muzykę i bez opaski na oczy. To był błąd, bo po chwili zobaczyłem czarno białe wzory wijące się wokół mnie jak węże a mój umysł miał tendencję do znajdowania przerażających twarzy i potworów w otaczających mnie przedmiotach. Na tym etapie marzyłem o tym żeby uciec i by ten horror się skończył. Jeżeli miałbym przyrównać to co czegoś to był to świat jak w netflixowym Stranger Things. Przerażający, zimny, ponury nieprzyjazny. Czułem, że wpadam w obłęd i narastała panika.Część druga:Gdy byłem już na progu “piekła” odczułem coś niezwykłego. Jakiś głos we mnie powiedział: “wykorzystaj ten stan i poznaj siebie”. W jakimś nieogarniętym amoku byłem jednak w stanie założyć słuchawki i opaskę. Poczułem jak moje ciało się rozpada, ja umieram i rozpływam się w teraźniejszości. Gdy byłem już tak rozczłonkowany, że na niczym mi już nie zależało poczułem że mój organizm dał mi szansę żeby ze sobą porowmawiać. To było niesamowite przeżycie, gdy moje dwie natury prowadziły ze sobą dialog. Czułem jak coś mądrego we mnie zadaje mi pytania i prowadzi moje zachowanie przez cykl pewnych zdarzeń. Te zdarzenia miały mnie finalnie doprowadzić do przekonania na czym tak naprawdę mi zależy i co ma znaczenie w życiu. Ponownie czułem obecność energii i uczuć które mnie otaczają. Zrozumiałem, że materialne rzeczy w mojej codzienności nie mają znaczenia. Poczułem, że zależy mi na rodzinie, dzieciach na sobie. W mojej głowie było słychać głos mówiący: odpuść, odpuść, bądź dla siebie dobry. Stojąc jakby z boku zrozumiałem jak bardzo siebie niszczę w realnym świecie. To doświadczenie miało mnie zainspirować do cieszenia się teraźniejszością, a nie uciekać w przeszłość i przyszłość. Mój umysł nie pozwolił mi wspominać i roztrząsać przeszłości. Doświadczyłem tego, że liczy się tylko tu i teraz. Wartość mają bliscy i energia jaką sobie dajemy. Liczy się dbanie o to co mamy czyli o nasz dom i otaczający nas dobytek bo jest to coś czego wartością jest wysiłek jaki wspólnie dajemy, żeby nam się dobrze żyło. Świat miał nieskończenie wiele wymiarów i w każde miejsce mogłem zajrzeć. Nie byłem pewny czy żyję czy umarłem.Część trzecia: Miałem wrażenie że ten dialog nie skończy się dopóki nie zrozumiem tego co chce mi przekazać wewnętrzny głos. Sprawił on, że poczułem iż moje fantazjowanie o tym jakby mnie nie było nie ma sensu i będzie na to czas. Zrozumiałem że śmierci nie trzeba się bać, ale przyjdzie na to czas, i trzeba żyć tu i teraz. Gdy głos był pewny, że zrozumiałem przekaz powoli mnie puszczał. I tak około godziny 1.00 można powiedzieć, że wylądowałem w rzeczywistości. Powróciła percepcja czasu, a jedyne wrażenia będące pozostałością po tej podróży to wyczulone zmysły i dostrzeganie jakichś przedmiotów w odbiciach, oknach. Czułem, że jestem otoczony przez różne byty które są jakby po drugiej stronie lustra. Byty dla których jestem ważny i mają mnie na oku. Czułem, że nie muszę się bać. Byłem jednak zmęczony. Gdy otrzeźwiałem miałem jeszcze problemy z zaśnięciem, ale finalnie udało mi się zasnąć i odpocząć.Moje wnioski: dawka była jednak spora i poniżej 4g byłoby bezpieczniej. Jednak to co przeżyłem miało dla mnie głęboki sens. Mam przeświadczenie że gdybym wziął więcej nic bym nie zapamiętał i podróż odeszła w zapomnienie. Myślę że tolerancja przez 2 tygodnie nie wzrosła zbytnio. Moje plany na przyszłość to zintegrować swoje przemyślenia na terapii oraz wprowadzać w życie to czego się dowiedziałam o sobie. Grzyby zostawiam na dłuższy czas. To co dostałem wystarczy mi na długie miesiące a może więcej. Przynajmniej tak to teraz czuję. Myślę, że był to badtrip, który nauczy mnie wiele w radzeniu sobie ze swoimi lękami i problemami. Czas na pracę nad sobą.#psylocybina #psychodeliki #grzyby #narkotykizawszespoko #depresja #psylocybycontent
77

Akcje

Otwórz wpis na wykop.pl
Klucz publiczny:

cm098pfrl000r1hrgd5harmto

Dodane: 25 sierpnia 2024 - 09:20:29
Opublikowane

Autor był widzianyprawie 2 lata temu

Dyskusja

Rejestr odpowiedzi mirko.pro (1)
mirko_anonim
Opublikowane
@TheRealMikz myślę, że warto byłoby poczekać jeszcze kilka tygodni, ale niestety nie będę miał takiej możliwości za tyle czasu więc wybrałem kolejne doświadczenie
Moderator digitallord
Autor anonima

Komentarze z Wykopu

Sprawdzamy liczbę komentarzy...

Zobacz wszystkie wpisy