Nigdy nie miałem się za przegrywa. Zresztą nawet nie znałem tego pojęcia, spory kawał czasu żyłem w nieświadomości a wiele rzeczy w moim życiu jakoś sobie tłumaczyłem, że przecież nie każdy ma bliskich znajomych czy dziewczyny, nie każdy jest zapraszany na imprezy, itp. Dodatkowo starałem się naśladować innych żeby nie odstawać i o dziwo poszedłem na studia, gdzie mimo wszystko nabrałem trochę ogłady. Ale do czego zmierzam.. z wiekiem zaczyna mnie irytować ta przepaść pomiędzy mną a rówieśnikami. Każdy kogo znałem ma dobrą posadkę w korpo, albo jakiś własny biznes, do tego rodzina, mieszkanie/dom - widać że im się udało, mają sporo pieniędzy, dobre życie. Ja mam 30 lat i nadal nie do końca wiem co chce robić (mam pracę). Nie mam jakiejś jednej dziedziny w której byłbym dobry, raczej wszystko mnie po trochu interesuje na chwilę. Nie do końca wiem jak spędzać czas wolny, bo brak znajomych. Głównie siedzę w domu i wiele rzeczy toczy się w mojej głowie - jakieś scenariusze, plany, analizy, potencjalne pomysły, ale nic z tego nie wynika. Czuje się dziwnie jak w jakiejś próżni, niedostosowany do świata. Jakbym się zatrzymał a wszyscy poszli dalej do przodu.

