Każdej swojej partnerce jak chciałem kupić kwiatka to kupowałem słonecznika albo przynosiłem bez. Taki mój znak firmowy, zawsze jak czułem, że kocham to zamiast bukietu róż przynosiłem słonecznika albo bukiet bzu zerwanego gdzieś w krzakach. Podobało im się i były zadowolone ale tak ostatnio sięgam do tego pamięcią i chciałem zapytać #rozowepaski #zwiazki czy słonecznik to jest to samo co dostanie bukietu pachnących kwiatów? Bo w sumie słonecznik to badyl. Ale zawsze tak sobie mówiłem, że jak moje słońce w sensie różowa to dam jej słońce kwiatka. Mam teraz takie myśli, że to dosyć żenujące i nie wiem sam już.

